wtorek, 29 września 2015

Wakacyjna miłość aka Kasia ma Kubę chłopaka, czyli Kate&Jake (Liv od Spin Master) nareszcie razem

Kubę znacie z tego posta (dziękuję magja), to mój prezent urodzinowy; Kasia (seria It's My Nature, przyszła cała prawie, tylko bez czapki, wspaniały review tutaj) jest z kolei prezentem imieninowym. Było z nią jednak (i chyba nadal jest?) takie zamieszanie, że jej historii Wam dziś (i chyba nigdy) nie opowiem... trochę straciłam do niej serce (a bardzo marzyłam o Livce), mam nadzieję, że odzyskam.
 
Póki co przedstawiam krótkie fotostory zapoznania się tejże uroczej parki z mojej lalkowej kolekcji.
 
 Córka samego Neptuna, władcy mórz, jest wyjątkową romantyczką...
W pewien wakacyjny poranek postanowiła użyć trochę swojej magii, by połączyć bratnie dusze za pomocą swego magicznego grzebienia...
 
 
Oto młoda hrabina Katarzyna,
znana z samotniczego trybu życia oraz upodobania do eleganckich i bajecznie drogich,
bo kunsztownych  i złotem zdobionych kreacji od światowej sławy projektantki INKI...
udała się na spacer brzegiem morza - ot, dla kaprysu, na bosaka, lecz w jednej z najdroższych w swej kolekcji kreacji (podkreślającej niezwykłą zieleń jej oczu).
Ją to - piękną, lecz samotną dziewczynę -  za cel swój obrała córka Neptuna, pozwalając jej znaleźć zakopany prze nią uprzednio w piasku swój magiczny złoty grzebień z motywem muszli...
Zaciekawiona tym znaleziskiem, jak nigdy wcześniej niczym, hrabina udała się w stronę deptaka, rozglądając się za jego właścicielką (zapewne również co najmniej hrabiną!), gdy wtem....
...niespodziewanie wjechał nań pewny siebie skater, który dosłownie chwilkę wcześniej nie chcąc zderzyć się z grupą ludzi, zbyt gwałtownie skręcił, a przez to stracił panowanie nad deskorolką i...
 


...w ułamku sekundy hrabina stała się ofiarą tego mimowolnego pirata deptakowego!
 
- O nie! - załamywała ręce i chwytała się za głowę niewidoczna dla Katarzyny i tajemniczego skatera dobrotliwa córka Neptuna... Po takim okropnym wypadku hrabina na pewno nie znajdzie w sobie odwagi by wyjść do ludzi i już nigdy nie znajdzie miłości... - rozpaczała.
 
 
 
Wtem wzrok jej padł na jej własny, zaklęty grzebień, niemal zmiażdżony przez deskorolkę:
- Zaraz, zaraz - pomyślała. A gdyby tak... nieszczęściu dopomóc w szczęście je zamieniając?
Dobrze pomyślane, grzebyczku! - ucieszyła się córka Neptuna i dalejże "swatać" skojarzoną przez swój grzebień parę.
 
 
-Moja głowa! - skarżyła się hrabina.
-Najmocniej Panią przepraszam! Niech Pani pozwoli, że pomogę! - zapewniał uczynnie skater.
- No już! Pogadajcie sobie trochę, to nic trudnego! - zachęcała córka Neptuna.
 
 
Tak oto dobre czary i zachęty córki Neptuna rozjaśniły całą sytuację.
Pewny siebie skater okazał się być przemiłym Panem Jakubem, a z czasem kochanym Kubą...
 
 

 
 ...który w krótkim czasie został chłopakiem hrabi... tfu Kasi, przywracając światu tą uroczą dziewczynę, rozkochaną z eleganckich strojach i samotnych spacerach...
 
Musiało minąć nieco więcej czasu (co widać po jej obecnej fryzurze)
by Kasia przekonała się nie tylko do chłopaka,
ale i do jego hobby - dziś można ją spotkać nad morzem już nie w eleganckich sukniach,
lecz sportowych ciuchach, jak śmiga ze swym chłopakiem na jego dawnej desce.
Czasem tylko oboje zastanawiają się co takiego stało się ze złotym grzebykiem, w którego zapatrzona Kasia zderzyła się z omijającym przechodniów Kubą.
Wie to tylko córka Neptuna, a teraz i... Wy drodzy czytelnicy!
 
Z dzikich plaż, na których zbierali złote grzebienie oraz sińce i guzy w słusznej, postowej sprawie,
pozdrawiają Kasia i Kuba, zgrzytający zębami na nieporadną, zmieniającą się nieustannie i byle jak skleconą fabułę pod moje zabawy z edytowaniem zdjęć na komórce (których nie podpisałam, widać kto robił;-)). Pozdrawiam i ja!
 
 
MoxieFun
 
 
 

czwartek, 17 września 2015

Znów bezręka Monsterka (a nawet dwie), czyli nierozłączni Cleo de Nile i Deuce Gorgon

Monsterek właściwie nie zbieram, ale czasem się (przy)trafią. Jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch Lagoon (w tym jednej autorskiej od Inki! Dziękuję <3), wspaniałej i wszystko mającej Skelity, jednej Rochelle za 70 groszy (więcej o niej tutaj) oraz... no właśnie oraz pewnej uroczej parki.
Historia jest z grubsza taka: było ogłoszenie na monsterki po 5 (słownie: pięć) złotych, w tym Clawdeen, Draculaura, Frankie, Abbey (akurat tę bym chciała, bo niebieska; Frankie chcę, ale ta była z serii która mi nie leży) i Deuce (potem okazał się, że na równoległym są barbiowe i jeszcze Cleo). Patrzę - ze trzy godziny temu dodane - zapytam. Okazało się, że został tylko Deuce i Cleo bez ręki. A że wysyłka była bardzo tania - zapytałam, czy ceny lalki bez ręki nie dało by się opuścić?... Miła pani opuściła cenę, ale z wiadomości bez znaków przestankowych coraz bardziej zaczęło wynikać, że Deuce też owej jednej ręki nie ma. Pani więc koniec końców obniżyła obie lalki - poszły za 3,50 sztuka (trzy pięćdziesiąt). Rekordu nie pobiłam, ale to zawsze cieszy.
Oczywiście ja o MH wiem tyle co nic, ale pomyślałam tak (zanim brak ręki Deuca wyszedł na światło dzienne): 1. Ale pech! Tamte były kompletne (ale zaraz potem) 2. Biorę! Mumii się bandaża dorobi... 3. To Gorgon tez bez ręki?! - To mu się węża dorobi!
Parka nie znajdowała się na mojej łiszliście, choć wielokrotnie podziwiałam je u Was, to jednak przekonana nie byłam: od Deuca, choć węże lubię wolałam Jacksona Jekylla, a Cleo, choć kocham starożytny Egipt wydawała mi się aż nazbyt naburmuszona. Ale skoro trup i to po taniości - to u MoxieFun zawsze dom znajdzie.
O MH nie wiem nic, więc dowiaduję się, jak chcę je opisać... I jak zwykle bardzo mnie ucieszyło to, czego się dowiedziałam. Okazało się, ze mam rękę... po bliższym przyjrzeniu się zdjęciom i biografiom Cleo i Deuca okazało się, że są parą i byli sprzedawani w dwupaku (a ja ich z dwóch ogłoszeń "złożyłam" w przesyłkę) i to najprawdopodobniej taki dwupak do mnie trafił i to z pierwszej serii (Basic)! A oni nie mają... rąk różnych (a Deuce fragmentu kciuka i ma pogryzione stopy - ale tego nie widać, bo obuty) w miejscach wprost wymarzonych do dolepienia im brakujących (wy)tworów: Deuce'owi dokleiłabym węża poniżej "tatuaża", a Cleo bandaż na tej ręce, gdzie w oryginale miała materiałowe bandaże.



Zanim zdjęcia "real foto", rozwiejcie moje wątpliwości i mi poradźcie:
1) Czy dobrze ich zidentyfikowałam, zwłaszcza Cleo - na wszystkich zdjęciach w necie ona ma coś niebieskiego (gwiazdkę?) na prawym policzku, a moja nie? 
2) Z czego robi się brakujące kończyny (i - jakkolwiek to zabrzmi - węże) dla lalek, z czego wy byście je dokleiły?
Znacie, wiecie - piszcie!
Oczywiście brak rąk, jak wiecie z wpisu o Rochelle, mi w sumie nie przeszkadza wizualnie, choć fajnie tymi łapkami pozują... ale jakby ktoś coś kiedyś... to moja Roch bez obu rąk chodzi, a parka jak wyżej... to jak wyżej ;-) i niżej :-)


Jeszcze w kopercie :-)

Już na wolności!
PS Wybaczcie jeszcze gorszą jakość zdjęć niż zwykle, te były robione w bardzo słoneczny dzień,
a nie mam na tym komputerze przy którym pisze nic, co by to mogło poprawić.


Inne rąk braki, a takie same w makijażu (prawa brew).



Przy wrzosie - prawda, że nic im nie brakuje?

Pozdrawiam! MoxieFun

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Tajemnicza gimnastyczka, czyli NN za 50 groszy spod Hali Targowej

Pod znaną Wam mniej lub bardziej Halą Targową nie nabyłam ostatnio praktycznie nic - była co prawda jedna piękna Mackie, ale jak na mnie drogo i klony przeróżne też drogie... Ale pewnie byłam za późno. Ostatecznie spod Hali wyszłam z tylko jedną lalką, bardzo ciekawą i to za 50 groszy! Sprzedawała razem z różnymi różnościami :-) miła Pani - najpierw chciała złotówkę, a potem bez żadnych moich negocjacji - połowę z tego i jeszcze dorzuciła kota Toma ;-)

Lalka po zakupie

Lalka na pierwszy rzut oka zwyczajna, bez jakichkolwiek sygnatur!, skrywa pewne tajemnice. Na początku podejrzewałam, że jest gumowa z drutami w środku, by można ją było wyginać. Pewnie jest, ale nie jest gumowa, przynajmniej nie w mojej definicji...


Tak wygląda w pełnej krasie, po zdjęciu dodatkowych spodenek, odziedziczonych zapewne po inne lalce. Jej strój kojarzy mi się ze strojami baletnic, gimnastyczek... a kolory wstążeczek otaczających wycięty w serek dekolt - z Francją!


Lalka wygląda na zrobioną własnym sumptem, ale nie do końca - zbyt drobiazgowa jest, chociaż kto wie? Głowa z szyją i ręce gumowe, o ciekawym kształcie, nasadzone na korpus o szkielecie z drutu pokrytym czymś co przypomina mi piankę do uszczelniania w kolorze beżowym. Sami zobaczcie:


Może znacie? Wiecie?

Miałam napisać więcej o moich letnich tanich lalkach, jakkolwiek to zabrzmi, ale mam od wczoraj nieprzyjemną okołolalkową sytuację i odechciało mi się.

PS Zapraszam jeszcze do postów "zimowych", razem z Daną, którą przypominam jako dziecko na tym zdjęciu (pierwsza od prawej):


oraz Maribel (tym razem pierwsza z lewej):


Pozdrawiam Was serdecznie!

niedziela, 30 sierpnia 2015

Śnieg w lecie..., czyli Bria Magic Snow (Moxie Girlz) i raz jeszcze Dana Ice Champions (Bratz)

Kochani!
Dziś obiecane zdjęcia Dany, o której więcej w tym, poprzednim poście.
 

Łyżwy listem raz! :-)
 
Dana sprawdza czy pasują... Pasują!
Towarzyszy jej biały tygrysek od Zapf, gratis do bluzeczki, która sobie kupiłam ostatnio.

Zwróćcie uwagę na ręce - mają inny kształt.
Bratz łyżwiarki są nieco robotyczne ;-)
 
 I jeszcze z tygryskiem na ściance...
 
Masz takie oczy niebieskie..., portrecik.
Bratz: Dana Ice Champions
 
Dzisiejszy szybki wpis to także wpis z cyklu "chwalę się" ;-)
Otrzymałam w kończącym się miesiącu piękny prezent okołoimieninowy - jadąc w góry dostałam od magji piękną i nieczęstą u nas - Brię Moxie Girlz!
Nie mam zbyt wielu jej zdjęć, ale co mam, to pokazuję...

 Bria towarzyszyła mi w wyjeździe w góry od samego początku.
 
W ten sposób stała się, razem z widoczną tutaj, Natalią Fashion Designer,
ozdobą mojego wakacyjnego pokoju.
 
 
Nie miałam zamiaru zabierać lalek na wyjazd, ale tak jakoś wyszło. Brię dostałam już w samochodzie, a Natalia przyjechała nieco wcześniej, ale zamiast wyciągnąć torbę z nią i zostawić w domu, zostawiłam ją w bagażniku. Wszystko jednak miało jakiś swój sens i cel - po przyjeździe najmłodsze czytelniczki/oglądaczki bloga (wyjeżdżałam ze sporą grupą przyjaciół i ich dzieci) zażądały bym pokazała im moje lalki. Uff dobrze, że je zabrałam! Dziewczynki fachowo dokonały oględzin lal i żywo dyskutowały o tym jaką lalkę ja im przypominam... Padło na Maddie Hatter z EAH (wszystko przez sprezentowane mi przez przyjaciół cudne kolczyki, kojarzące się im z łyżeczkami), więc nie narzekam - kilka lat temu przypominałam raczej Skelitę z MH ;-)
Wyjazd zaowocował także nadaniem imienia Natalii Fashion Designer. Nie nadaję imion lalkom praktycznie od dzieciństwa, ale nawet w tamtym czasie nigdy nie nazwałam żadnej lalki swoim. Nawet nieco bawiło mnie, że ta firmowo jest Natalią, ale nikomu o tym nie mówiłam. Tymczasem jeden rzut oka na lalkę i na mnie i... "-O, ta będzie mieć na imię Natalia! -Dlaczego? - Bo wygląda jak ty, ciociu!" Także no, jak nie wiecie jak wyglądam, możecie łatwo to sobie wyobrazić ;-)
 
Serdecznie pozdrawiam w tym miejscu i życzę powodzenia w przedszkolu i szkole:
Blani, Tosi, Julce, Mai!
 
A teraz coś więcej o Brii (tym razem zdjęcia w linkach). Wyszła ona w serii Magic Snow (obecna odsłona tej serii to Magic GLITTER Snow - Bria w nowej serii tak wygląda) i była naprawdę dopracowana. Oprócz dziewczyn Moxie w zimowych ubrankach i z zimowymi akcesoriami (sanki różnych typów, narty), byli też chłopcy oraz zimowa chatka (hehe, mam! i to ze śniegiem) oraz zimowy wóz (hihi, też mam, ale nie działa). Bria przyszła w kompletnym ubranku i z saneczkami (brakowało tylko śniegu), jest w super stanie, jak wprost z pudełka, a najlepsze, że nie trzeba rozpakowywać! Dziękuję!!!
Z Natalią zaś związana jest cała historia - opowiem Wam innym razem. Na razie, jak to się mówi w taki upał: "Żegnam ozięble!" ;-)


czwartek, 27 sierpnia 2015

METKA Ice Championship, czyli łyżwiarki Bratz: Dana i Maribel

Dawno już dość temu trafiła do mnie pewna Bratzka. Trafiła oczywiście w zestawie z poszukiwaną przeze mnie Yasmin Kidz w stroju hippicznym, identycznym (prócz spódniczki, szukam!) jak u Sophiny Horse Riding. Do małej Yas był jeszcze konik i "dorosła" lalka w stroju łyżwiarki figurowej. Była ona dodatkową zachętą do zakupu - miałam już jedną Bratz łyżwiarkę (z lodowiskiem na 2 osoby, tfu... lalki - o tym za chwilę) i chciałam drugą, by móc urządzać mistrzostwa ;-) 
Tej jednak nie znałam, kolor jakby nie ten... Zdjęcie było kiepskie, lalka na dalszym planie, a decyzja musiała być szybka - po mnie byli już w kolejce inni kupcy... z wielkim optymizmem czekałam, aż w liście objawi się ona jako Moxie... ciemne włosy, niebieski kostium... tak, taką Moxie łyżwiarkę wypatrzyłam kiedyś na amazonie.
Miałam wielką nadzieję, że mimo ubytków, a nawet niejako "dzięki" nim, lalka okaże się Lexą... No spójrzcie tylko... niebieski strój, ciemne włosy...
 
 

Moxie Girlz Magic Snow RC Ice Skating Rink with Lexa Doll
 
No dobra, kształt oczu wydawał się inny, ale można mieć nadzieję? Można!
 
Ale przyszła i nie okazała się... Na dodatek ubytkiem znanym juz przed zakupem był brak łyżew. Zaczęłam więc ich szukać. Luzem nie było, więc na lalkach. Tak dowiedziałam się, że obok Lodowych Mistrzostw MGA wypuściło jeszcze łyżwiarkę w swojej serii sportowej Bratz Play Sportz(należy do niej jedna z pierwszych mych dorosłych Bratz - Yasmin Sportz: Fitness) z łyżwiarką Cloe (Bratz Play Sportz: Ice Skating Cloe) i pucharem, w różowej sukience. Znalazłam kilka takich, ale albo były w miarę tanie i kompletne (więc żal rozbierać) albo niekompletne, ale drogie...
Bratz Play Sportz: Ice Skating Cloe
 
I pewnie bym tak szukała, gdyby nie litościwa dusza w osobie Metki, która zobaczywszy, że łyżew Bratz poszukuję, wysłała mi je w prezencie! Jeszcze raz dziękuję! Gdy tylko będzie to możliwe rozegramy pokazy mistrzowskie twego imienia  na nowym lodowisku! Tymczasem METKA Ice Championship rozegrane zostały w "internetach"...
 
 
Ekran początkowy gry [gra dostępna tutaj].
O serii Bratz Ice Champions więcej tutaj [po angielsku]
 
Zanim jednak o samych mistrzostwach, wypadałoby napisać coś o lalkach - łyżwiarkach z mojej kolekcji, skoro już kompletne.
Pierwszą z nich była Maribel, okołoświąteczny prezent od magji. Wręczając mi wielkie pudło, z przepraszającym spojrzeniem magja wyznała tylko: "Myślałam, że będzie mniejsze..." Rozpakowałam ze zdziwieniem, ale i zainteresowaniem, a potem przebawiłam się dobrą chwilę wspaniałym i olbrzymim lodowiskiem i dołączoną do niego lalką.
Jako dziecko jeździłam na łyżwach nawet wtedy, gdy z powodu choroby nie było mi wolno ;-) bardzo ucieszyłam się więc z lalki-łyżwiarki. Krótki "risercz" w sieci i okazało się, że... jest tego więcej. Ale po kolei. 
 
 
Bratz Ice Champions: Ice  Skating Rink z lalką Maribel -
gdyby sprzedawano je nieużywane i z taką miarką, wiadomo by było, czego się spodziewać ;-)
 
Lodowisko jest na "pilota" - śnieżynkę i samo ma taki kształt, ponadto gra, świeci i buczy, a lalka dzięki specjalnemu mechanizmowi łączącemu pracę rąk i nóg (całkowicie plastikowych, niezginających się), wykonuje dzięki niemu różne (nieskomplikowane, ale jednak) "figury". Można ustawić na nim dwie lalki, z tymże ta druga (do zestawu była tylko jedna) nie będzie wykonywać tak przemyślnych akrobacji jak druga. Wiecie już dlaczego tak lubię dodatki do Bratz!!!
 
Maribel i Vinessa na lodowisku
 
Sama Maribel ubrana jest w pomarańczowy kostium łyżwiarski, ma jasną karnację, niebieskie oczy oraz brązowe włosy z rudawymi pasemkami. Może poszczycić się, co widać także największym lodowiskiem. Prócz niej w serii były także, na mniejszych "lodowiskach": Dana, Vinessa i Yasmin.
 
Dana, Maribel, Vinessa, Yasmin Bratz Ice Champions
 
Była jeszcze piąta lalka, Meygan z zimowym domkiem (strój łyżwiarski pożyczono niejako od koleżanek - górę Vinessy zmisksowano z dołem Yasmin), dostępna jedynie w sieci sklepów Toy R Us!
 
Catch them all ;)
 
 
Ziarnko do ziarnka ;-) Pora na kolejną Bratz - łyżwiarkę w moich zbiorach - Dana ma jasną karnację, brązowe włosy i niebieskie oczy. Producenci mieli fantazję obarczyć ją kubańsko-włoskimi przodkami. Przyjaciółka podstawowej czwórki oraz Meygan, i... o ironio, bo gdyby nie Metka chodziłaby boso... kolekcjonerka butów [więcej w języku angielskim tutaj].
Kilka zdjęć oficjalnych, pudełkowych, widać, że miała fajne dodatki, w tym  mini lodowisko i drugi komplet ubrań z zimowymi butami i szalem.
 
 
I jeszcze, zanim przejdę do ogłoszenia wyników Mistrzostw, wyznam tylko, że okazało się też że mam ją jako Kidz z serii zimowej, ze skuterem (skuter jest na pilota, nie działa i jeszcze nie podziała, przedający twierdził, że naprawi na pewno mój mąż, i tego się trzymam ;-)).
Mistrzostwa przebiegały w przyjaznej atmosferze, możecie  sobie je wyobrazić, oglądając pokazy Mistrzyń tutaj ;-) Zwyciężyła, z wynikiem 28.8 (cokolwiek to znaczy), oceniały koleżanki po fachu - Maribel. Pewnie dlatego, że ma największe lodowisko. Jednak warunki treningowe bywają w w osiągnięciu sukcesu kluczowe.

Maribel po zwycięskim przejeździe [screen z linkowanej wcześniej gry].

PS Zdjęcia Dany "na żywo" w kolejnym poście. Serdecznie pozdrawiam, a Metce raz jeszcze dziękuję!

wtorek, 28 lipca 2015

Nie przenoście nam stolicy..., czyli lipcowe lalkowisko Bratz/Moxie&Friends w Warszawie

25. lipca, dwa dni przed moimi imieninami, po jakimś pół roku mojego blogowania i kilku latach zbierania lalek i nareszcie poznałam część z Was.
Dziękuję Wam za spotkanie: Iwonko, Wiolu, Kasiu, Inko i Zgredzie. Jesteście zupełnie inne, a jednocześnie dokładnie takie, jak Was sobie wyobrażałam. Żałuję, że nie było Kidy, ale co się odwlecze... Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie!
Dziękuję też magji z Zapałek, która jako prawdziwy przyjaciel aka moja siostra bliźniaczka, wspiera mnie w moich zwariowanych pomysłach, pomagała pakować (swoją!) walizkę w moje lalki i była najlepszym dla nich ochroniarzem (w tym wozicielem) i pomocą (gubię się w zamkniętych przestrzeniach a galeria handlowa A., gdzie się spotykałyśmy, jest takim).
Na początek kilka zdjęć podróżniczych - na wzór Wioli wzięłam ze sobą "na wierzchu", z Krakowa do Warszawy, małą Bratzkę-wróżkę.
Poranna kawusia i ahoj, Warszawo!
 
Ktoś tu czerpał inspirację z mojej fryzurki...
 
Jacy ludzie przy Nim maleńcy... jak laleczki...
 
Róże! W to mi graj!
 
Pałac na Wodzie, muszę uważać, żeby się nie zmoczyć!
 
Arkadia! Ciekawe co mnie tam czeka?
 
Ojojoj... ile tu lalek!
 

Jake, jak to wytrawny aktor, wziął przykład z innego Jake'a,
tego z LOST i odtworzył pierwszą scenę z udziałem kolegi...
 
 
Całuję, Pani dłoń, Madame, śniąc, że to usta Tweeee... -
Jake nie tracił czasu jak jego imiennk i od razu zabrał się do rzeczy uwodząc Yasmin.

- Ja Jake, Ty Kate! - Nie, Ty Jake, ja Yasmin, Yasmin The Movie! Mówi Ci to coś?

 - Yyy, nie, ale przynajmniej oboje jesteśmy aktorami!
Uśmiech, będziemy juro we wszystkich gazetach.

 Impreza trwała... Jake postanowił pójść za głosem (nie, nie serca),
a znanej piosenki Lady Pank i spędził kilka chwil w towarzystwie koleżanki zza wielkiej wody...
 SMOLIĆ TO WSZYSTKO! JADYMY TANGO!
W taki właśnie sposób Jake zakończył wieczór w ramionach innej egzotycznej piękności.
Romans to zdrowie, póki Zgred się nie dowie ;-)



 Inną parą niż Jake i jego miłostki byli Don Pedro i Blue.
 
 Szukali oni spokojnego kącika, by porozmawiać, wiedzieli chyba
(o czym ja nie miałam pojęcia), że czeka ich rozłąka...
 
 Hiszpańskie imię i bródka, francuski berecik...
Blue długo rozmawiała ze swym kawalerem,
nie straszny jej był nawet stos plastiku za nią.
 Blue, jak Ty to robisz, że masz takie miękkie włosy?!

Och, cóż za tanie komplementy prawisz mi dziś Don Pedro,
a one po prostu wyprane w Perwolu!
Zupełnieś jak mickiewiczowski Hrabia, nawet bródka hiszpańska -
wyjeżdżam do Galicji!
 
 Szeryf Wayne (jedyny Bratz z tym moldem)
znalazł sobie dziewczynę z włosami pod kolor koszuli...
 
A Owen (Moxie Boyz) tęsknie spoglądał na wolne koleżanki
(to najnowszy dodatek do mojej kolekcji;
pięknie dziękuję magji za prezent imieninowy).
 
 Powstawały też przyjaźnie: Nippon zaopiekowała się i pokazała uroki Arkadii Avery.
 I była dla niej jak prawdziwa starsza siostra.
Biedroneczka, jako częsta bywalczyni 
wygospodarowała trochę miejsca dla siebie i koleżanek
(na tym zdjęciu widać, jak bardzo mało go było), Sashy Lil' Bratz i klonika.
 Moxie i Bratz wszędzie...
- To NAS powinny być całe walizki i koszyki, nie jakichś Bratz i Moxie!
- Ale wtedy nie byłybyśmy tak wyjątkowe i oblegane! - No, racja.
 
Bliźniaczki ubraniowe: Sophina (to jej oryginalny, domyślam się
strój z serii Art-titude) oraz moja hybrydka z głowy Monet i ciałka Cali Barbie.
Nie takie znów małe młodsze koleżanki Moxie -
czy mogę prosić o zdjęcie porównawcze ich i Moxie?
Zapomniałam zrobić tak wielu zdjęć, w tym tego.
 
Najwięcej zdjęć zrobiłam za to tej piękności.
Byłam pewna, że Inka przyniosła mi tylko ją pokazać,
że na podobną umówimy się po tych oględzinach,
 i chciałam wykorzystać swoje 5 minut.
 Jakież było moje zdziwienie, gdy Inka oświadczyła, że lalka jest moja!
Inko dziękuję za tak piękny i pracochłonny prezent w moim ulubionym kolorze!
Czyż nie piękna z niej motocyklistka?

 Inną pięknością spotkania, w niesamowitym stroju i butach była ta oto zdobycz Wioli.
 Zachwyty nad nią przerwała mi Dynamitka na Dynamicie!
Wybuchowe połączenie!
 Z taką to tylko highway to hell ;-)
 Jednak nie na długo...
 Zamiast ryku silnika (i ochroniarza) Dynamitka wolała samotność i ciszę.
Usiądę tu sobie i zastanowię się nad swoim życiem...
- Hej, ja też chcę być na zdjęciu, zwłaszcza, że mam taki ładny uśmiech! Czizzzz!
I ja mam zdjęcie z Moxie-syreną!, co z tego, że na drugim planie -
była ona wszak tak rozchwytywana! [za stylizację Kellan dziękuję Blani]
Made in PRL. Tak brzydkie, że aż piękne. Dobrze je było zobaczyć na żywo i dotknąć kawałka historii.
 Bratz i nie tylko AA.
 Złotowłose i zielonookie.
 Bliźniaczki Sophinki: Kasi i moja.
 Włosowe siostry...
 i trojaczki ;-)
 To tylko niewielka część przyjemnego lalkowego chaosu w A.
 Atakują klony, będą nas miliony...
 I nas też! - hybrydki zyskały wielu fanów.
 Brytenki: Roszpunka z zmienionym ubranku i wędkowa w oryginalnym ;-)
 Przecudna Diva! Dzięki, że mogłam ją poznać, a strój ma nieziemski!
 
 Też coś, widzieliście jak te lalki od MGA się zachowują?
 Minionek-wampir atakuje wyłącznie kobiety o pięknej i drogiej biżuterii.
 
Jak Indianka z Indianką się spotkają, to razem się opalają.
 
 Kartofelek i Poka - z naszych handlów spod lady - po prostu musiałam je uwiecznić!
 Czekam na sesję Emmy B., faktycznie o wiele lepiej wygląda na zdjęciach.
 Patrzcie na tą zdziwioną minkę - ona jest urocza.
 Oj, ta panna jest cudna: strój, ręka, główka... też by mi się dla Wayna nadała.
Dziki Zachód był jednak godnie reprezentowany.
 Soph uczy się jeździć na rowerze przy torebce magji - widać, że kolory to ona umie dobierać.
 
 
 
 
I to już koniec zdjęć ze spotkania...
Wróżka odpoczywa przy lemoniadzie wracając do domku. 
 
 
W spotkaniu uczestniczyli:
 Moxiaki, w tym dwie hybrydki.
 Bratz dorosłe, w tym chłopcy i hybrydki dziewczyn.
 Dzieci małe i duże (wybaczcie, zapomniałam o małej Sashy!)...
 stworzenia różnych płci, gatunków... w tym i klony...
 Inne lalki MGA i Mattela oraz Trolle od różnych producentów.
 Nie martw się koniku, teraz będziesz miał zdjęcie z prawdziwą gwiazdą!
 Miłość zmienia Minionka... tego zmieniła w nieustraszonego motocyklistę
Jego towarzyszka świeci w nocy, więc Minion czuje się bezpiecznie na nieoświetlonych trasach.
Poka wypróbowuje nowy rower Moxie i nową sukienkę.
Cały zestaw ogromnie jej się podoba.
 
 - Ty masz mnie za głupią dzikuskę!, a ja mam od Inki bluzkę!
 Mam też sukienkę i inne zestawy, będę zmieniać z koleżanką zawartość szafy!
 Inko, to serce dla Ciebie, za okazane serce!
 I ja tam byłam, koczek umieściłam... Wasza Bratz-wróżka.
 
 
Po lepsze, a na pewno inne zdjęcia i relacje ze spotkania zapraszam tu:
Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie, miłe przyjęcie, za możliwość zmacania i zoglądania waszych skarbów!
Dziękuję Kasi za jej zapał w tworzeniu przewodnika po Bratzkach i za przyniesienie Sophiny - mówiłam, że u Ciebie zyska na fryzurze!
Dziękuję Zgredowi, która przyniosła prawdziwy aparat i Jake'a, który jest naprawdę Hot (dzięki za zaproszenie na spotkanie krakowskie, nie będę mogła w sierpniu, ale zostańmy w kontakcie - może we wrześniu?)! Czekam na zdjęcia :-)
Dziękuję Iwonie, że pomyślała o mnie i sprzedała mi swoją piękną Pokahontas zamiast wystawiać na allegra - jest jeszcze piękniejsza niż myślałam (tu link do Moxie bez butów, o której rozmawiałyśmy).
Dziękuję, dziękuję, dziękuję Ince, która nie tylko odebrała za mnie w stolicy najnowszego Moxiaka, którego brakowało mi do serii, to jeszcze przywiozła mi piękną włóczkową Lagunę! za jeden uśmiech dostałam oprócz niej także pełno ubranek dla Moxie! - kiedy nie mogłam się zdecydować, które komplety najbardziej mi się podobają (wszystkie śliczne, a ja nie jestem mistrzynią decyzji w takich wypadkach) dała mi wszystkie i jeszcze rozebrała swoją najnowszą Fashionistas AA, żebym miała ich więcej!!!
 
A! Mam maila ds. lalkowych, można pisać do mnie na: moxiefun85@gmail.com.
Cieszę się, że podobały Wam się Bratzki i Moxie - jakbyście czegoś szukały dajcie znać, jak coś mi wpadnie w oko - napiszę do Was (dobrze pamiętam, że ktoś szuka wielkiej Bratz?)
Pozdrawiam, MoxieFun/Natalia

EDIT: Podczas kolekcjonerskich poszukiwań spotkałam już przeróżne osoby. Jedną z ciekawszych jest Justyna - zapraszam w swoim i jej imieniu do obejrzenia jej zmagań z lalkami i YT: https://www.youtube.com/watch?v=JWr4oGGETZo

Wish me luck in NEVER GROWN UP giveaway/Biorę udział w rozdawajce u NEVER GROWN UP: http://nevergrowupdollguide.blogspot.com/2015/07/five-amazing-years-and-special-giveaway.html