Jak już pisałam, byłam (i po części nadal jestem) z tych lalkowiczów, co
mało się uzewnętrzniają. Kiedy więc padł po raz n-ty pomysł „piszę bloga”
(prawie) upadł pod naporem argumentów typu: a) a.. trzeba umieć pisać, b) bo…
dobrze by było dodawać zdjęcia… c) co za nazwę dać?
I o ile z a) i b) jakoś człowiek in mente dał sobie radę („zawsze choć jedno zdanie się wymyśli,
pisać o czym jest, a aparat jest w telefonie”) to na c) był (naj)bardziej o(d)porny.
Z pomocą i wzbudzając chęć szczerą przyszła… przesyłka, a
wcześniej wygrana AukcjA konia – i to nie byle jakiego konia, o nie, ale
najprawdziwszego MoxieKonia. Pierwszy raz przeczytałam o nim u
TheToyBoxPhilosopher (spójrzcie na te zdjęcia i film! mój tak nie umie) i „zakochałam się”, tym bardziej, że wcześniej „zaposiadłam”
drogą otrzymania prezentu pudełkowaną Sophinę z serii Horse Riding Club (który
to fakt sprawił, że dowiedziałam się u TTBPh o koniu). Lalka była, a
raczej jest śliczna, delikatna, ma wspaniałe mięciutkie włosy i urocze
(bluzeczka, getry, spódniczka w kratę) ubranko ze wstęgą pierwszej nagrody
(nigdy nie zdobyłam 1. miejsca, w żadnym konkursie najwyżej drugie, więc to Moxie wprost stworzona
dla mnie) przypiętą do bluzki – brakowało jej zatem współzdobywcy tego trofeum!
![]() |
Sophina, Moxie Girlz: Horse Riding Club, 2011 |
Szukałam i wypatrywałam, nawet próbowałam oczami duszy swojej dopasować Sophinie
konia Barbie, ale zawsze coś było nie tak (zwłaszcza jaskrawa różowość
niektórych „modeli”). Z wolna zapominałam więc o koniu… Aż pewnego dnia,
szukając trupków Barbie (czasem zdarzy mi się ni(e)jaką Superstarkę umyć,
skleić, uczesać i ubrać) trafiłam na „konia Barbie” w atrakcyjnej licytacji.
Patrzę na to-to i myślę: znam te oczy [znam ich myśli bill pulman), ale czy na
pewno… Wróciłam więc do czytanego miesiące wcześniej, wspomnianego już wpisu –
i pewna na 99,9% (no dobra, na 100%!, plastikowo-przezroczysty uchwyt na
grzbiecie mnie przekonał), zalicytowałam! Cóż to były za emocje! Aż miałam
ochotę napisać wszystkim współlicytownikom (a nie można!): „proszę, nie
licytujcie, to nie Barbie, to Moxie, wiem, bo mam do niego lalkę, błagam, to od/do
zestawu, kupcie dzieciom co innego, sami nie wiecie, co licytujecie, on jest
mój!” W końcowej fazie poprosiłam nawet przyjaciółkę, by licytowała za mnie –
jej stwierdzenie po: „masz konia” wywołało prawdziwą euforię. A stwierdzenie „MF
– masz konia!” weszło do naszego przyjaciółkolektu*.
![]() |
Cricket, Moxie Girlz: Horse Riding Club, 2011 |
Naprawdę nie liczyłam, że się uda… Ale prawdziwe fajerwerki
radości (wiem, porównanie godne disco polo) wybuchły kiedy paczka z koniem
przybyła – ekspresem! Zdziwiłam się, że taka wielka, ale największe zdziwienie
dopadło mnie gdy ją otworzyłam – koń zajmował całą! Zaczęłam piszczeć i
krzyczeć na cały pokój „Mam konia!” zdziwiona niepomiernie, że wcześniej nie
przyszło mi do głowy, że ten koń musi być/jest taki wielki!!! A jest wielki, olbrzymi,
do tego to najprawdziwszy MoxieKoń, kupiony w Polsce, na aukcji i do tego
niedrogo!
Rozpierała mnie taka duma, że naprawdę myśląc o nazwie bloga, poważnie myślałam
o „mamkonia.blogspot.com”.
![]() |
Pamiątkowe zdjęcie po zdobyciu pierwszego miejsca w ujeżdżaniu |
![]() |
Dobry konik, no zjedz marcheweczkę... |
![]() |
Ach... te oczyska! (marchewkę sponsorowała [najprawdopodobniej] Simba) |
![]() |
Chyba przydałaby ci się zmiana fryzury mój Świerszczyku... |
![]() |
I jazda do domu... |
![]() |
Uff... ciężkie to siodło, choć gumowe... Ale prawdziwy jeździec zawsze myśli najpierw o koniu, a potem o sobie |
![]() |
Nie, to nie połowa obrazu "American Gothic" Granta Wooda! To tylko Sophina sprząta po swoim koniku |
Dlaczego więc „MoxieFun”? Bo blog jest/będzie (głównie) o
Moxie, ich zbieranie i pisanie o nich traktuję jako dobrą zabawę, a że przy
okazji czyta się to jak „fan” – cóż, widać chyba, że jestem prawdziwym fanem
Moxie (i że naprawdę myślałam nad nazwą jakiś czas).
![]() |
Tak, Sophina jeździ bez "kasku", bo to rujnuje jej włosy. Nigdy tego nie róbcie, chyba, że jesteście z plastiku, inaczej czeka Was to. |
Pozdrawiam, zapraszam do oglądania i komentowania.
Ostrzegam, mam więcej koni i „mini Sophinę” do tego.
--------------------------------------------------------------------------------------
* Wraz z odzewem: „Masz na 100%” jest od tamtej pory synonimem
wszelkiej „zajefajności”, coś jak "Siedzę na koniu” ;-)
Przyjaciółkolekt – analogicznie do idiolektu (język osobniczy) oraz familiolektu (mowa rodzinna) to odmiana języka właściwa dla przyjaciółek (w tym wypadku dwóch konkretnych).
Dzisiejsza lalka: Sophina
Linia lalek: Moxie Girlz, Horse Riding Club, 2011
Producent: MGA Entertainment
Przyjaciółkolekt – analogicznie do idiolektu (język osobniczy) oraz familiolektu (mowa rodzinna) to odmiana języka właściwa dla przyjaciółek (w tym wypadku dwóch konkretnych).
Dzisiejsza lalka: Sophina
Linia lalek: Moxie Girlz, Horse Riding Club, 2011
Producent: MGA Entertainment
Opis: Wysoka na 10.6 cala (ok. 26,92 cm), ciemna "karnacja", oczy
brązowe, delikatny makijaż, włosy ciemnobrązowe, związane w dwa kucyki, półdługie (do pasa). Ruchome: głowa, ręce, nogi (zginają się na 3 razy),
buty-kozaki brązowe (nie ma stóp). Ubrania: wmoldowane majteczki, różowy T-shirt
z przyszytą doń białą wstęgą (1st), jasnoróżowe getry przyszyte doń plisowana spódniczka jeansowo-tweedowa w kratę. Dodatki: jasnobrązowy toczek ze wstążką, różowa szczotka, której "ząbki" układają się w kształt serca.
Właściciel: pierwszy
BONUS:
Dzisiejszy koń: Cricket
Linia lalek: Moxie Girlz, Horse Riding Club, 2011
Producent: MGA Entertainment
Opis: koń, jaki jest, każdy widzi ;-) około 32,5 cm zielonookiej piękności o maści izabelowatej (palomino). Jak na razie nie rży i nie chodzi, ale wierzę, że mógłby. Dodatki: uprząż, siodło z uchwytem na lalkę [brak szczotki, lejców, trochę skrócona grzywa].
Właściciel: drugi (?)
Wiem jakie to emocje - ja upolowałam konia od lalek Liv :D
OdpowiedzUsuńhttp://okiemlalka.blogspot.com/2013/03/whoa.html
Wow! Konia znam od TBPh, ale tam mi się nie podobał... Za to u Ciebie - nie wiem jak to zrobiłaś, ale na Twoich zdjęciach wygląda "jak milion dolarów", aż chce się go mieć, gratuluję!
UsuńPiękny ten koń i jego właścicielka:) Kurczę ani razu nie trafiłam na lalkowego konia:( - gratuluję:)
OdpowiedzUsuńDziękuję! Na pewno trafisz, masz świetną rękę do lalek! Muszę pokornie przyznać, że kluczowy (po jego wypatrzeniu) był refleks przyjaciółki, która jest lepsza w aukcjach, a która licytowała w decydującym momencie ;-)
Usuńrumak pięknościowy - a Sophia jak zwykle - urocza!
OdpowiedzUsuńsama jestem fanką właśnie cienmnowłosych Moxie
ale też i wielu, wielu innych lal...
Sophina to zdecydowanie i moja ulubienica:-) A ostatnio okazuje się, że i ja jestem również wielbicielką wielu innych lal... tych "innych" mam nawet więcej, jakby je zsumować, niż Moxie;-)
Usuńfajowski ten Qń! Podoba mi się! Moja Moxie ma tylko hm... motor, lub coś a 'la motor
OdpowiedzUsuńMoje mają samochody ;-) I rowery. Jeśli Twój pojazd jest czerwony to może być nie motor, a rower Avery (pierwsza seria Art-titude: http://gettoys.com/images/moxie_girlz_avery_art-titude_doll_pack_39321.JPG) - nie mam, a jest naprawdę odjazdowy!
Usuń