poniedziałek, 15 czerwca 2015

Gdzie ja oczy miałam, czyli Jej Wysokość Laleczka Cloe

Dawniej temu...
Nie pamiętam zupełnie dlaczego ją kupiłam i nie przypomnę sobie. Pamiętam tylko, że startowała od 5 złotych i na nich też wylądowała ;-) Chyba miało to coś wspólnego z tym, że była wtedy na Alledrogo najtańsza, a ja chciałam dokonać wymiany jej butów z innym modelem... Zwykle nie kupowałam pojedynczych sztuk, no ale... Wpisałam piątkę i czekałam z mocnym postanowieniem, że jak ktoś będzie się bił, odpuszczę. Jednak nikt się nie bił, zapłaciłam piątaka i czekałam na lalkę oczami wyobraźni widząc z kim na buty będzie się ona mieniać.
Pewnie powinna mnie zdziwić opłata za przesyłkę - była za paczkę, nie jak za list, ale nie zdziwiła. Albo to wielkie, podłużne pudełko, w którym ją przysłali, ale nie zdziwiło. Zdziwiło mnie dopiero otwarcie paczki. Takiego monstrum się nie spodziewałam. Ze środka patrzyło na mnie jakieś pół metra tlenionowłosego plastiku. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Cóż, plan zagarnięcia jej butów dla innej lalki nie powiódł się.
Olbrzymia Cloe (tu w oryginale) została odkażona i odśmierdzona w brodziku... cóż to był za widok! Ma obcięte włosy i "ekstra" tatuaż na dłoni i te buty od nie wiem kogo, przypominają buty od Scenek (z "rozcięciem" z tyłu), ale są od nich nieco większe ;-)
Zaraz zdjęcia, choć przecież już ją widzieliście, o tu, więc akurat Was nie dziwi. Miałam różne co do niej pomysły i zastanawiałam się gdzie ja oczy miałam, że nie rozpoznałam, ale naprawdę po zdjęciu nie szło poznać, że taka wielka. Ja wiem - po proporcjach niby możnaby było, ale lepiej mi tym sposobem idzie rozróżnianie Lil'ek od Bratzek ;-)
W końcu stanęło na tym, że Jej Wysokość została ze mną i ma osobne pudełko, a ja świetną anegdotkę o tym, jak za 5 złotych kupiłam lalkę, którą do dziś widuję za co najmniej 50. Ma się to oko ;-)
Teraz wy cieszcie swe oczy i napaście je tym widokiem ;-) Cloe występuje oczywiście w towarzystwie Cloe - i to kolekcjonerki - trochę przekornie, jako symbol tego, że nawet najwytrwalsi zmieniają czasem profile swej kolekcji - nawet najlepszych zawodzi czasem ich kolekcjonerski zmysł i zamiast Tomciów Paluchów kupują Olbrzymy. A potem... chwalą to sobie.







25 komentarzy:

  1. to sie nazywa sztuka fotografi! dobreee ;-) ;-) ;-) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. to sie nazywa sztuka fotografi! dobreee ;-) ;-) ;-) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. He, he, skąd ja to znam :-D Raz w porę zreflektowałam się z Sashą od Bratz Babyz, taką 30-centymetrową. A dwa razy kupiłam sobie wyrośnięte lalki na ebayu. W zeszłym roku zapragnęłam dziecka od Famosy, bo jedno już miałam. Ponieważ w opisie nie było wielkości, a wiedziałam, że w przyrodzie występują dwa rodzaje, zapytałam Sprzedającego, ile mierzy. Dostałam odpowiedź, że 9 cm. Teraz sobie myślę, że pewnie źle przeliczył z cali... Cóż, lalka miała prawie 15 cm i poszła w świat, bo za nic mi nie pasowała do moich maluchów. Wyglądała jak niemowlak z akromegalią. Druga wpadka zdarzyła się w tym miesiącu - parka, która miała być wzrostu Kelly - przerasta Kelly o głowę - ale chyba zostają, bo mi się podobają ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech zostaną! Miałam kolegę w podstawówce wyższego zawsze o głowę od całej klasy... Ten to nie miał życia - wiele razy był zatrzymywany w drzwiach szkoły przed klasowymi wyjściami - wszyscy go zawracali myśląc, że jest z jakiejś klasy wyżej ;-)

      Usuń
  4. Tak, pamiętam ten szok :-) Ale to bardzo ekonomiczny zakup był!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię styl kupowania po taniości ;-)

      Usuń
  5. Tak, pamiętam ten szok :-) Ale to bardzo ekonomiczny zakup był!

    OdpowiedzUsuń
  6. ale za to jakie ma zgrabne łydki!
    a buciki - cudo wręcz! i masz już
    opiekunkę do mniejszej ferajny ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Do butów się przyzwyczaiłam, choć miałam takie ładne na wymianę ;-) Żałuję tylko włosów, bo piękne miała...

      Usuń
  7. Tyle wygrać! Centymetrów oczywiście. W ogóle zauważyłam, że kiedy licytuję z myślą "jak nie wygram, płakać nie będę"- wtedy jestem jedyną kupującą. Za to jak mi na czymś zależy...

    Za to ma szałowe gumiaki ;) takie wiosenne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie buty mi w niej trochę przeszkadzały do ogólnego wizerunku, ale teraz nie będą, dzięki Twojemu rozpoznaniu w nich gumiaczków! Ta sukienka też gumowa - wszystko juz do siebie pasuje.

      Usuń
    2. Kobieta awangardowa wyprzedza modę- do dyskotekowej kiecki założy kaloszki, pójdzie tak na bankiet i wmówi, że tak jest wygodniej. Za miesiąc całe miasto będzie tak paradować :)

      Usuń
    3. ach, być kobietą, być kobietą - awangardową wreszcie...!

      Usuń
    4. Jak mawia moja mama: głupi będzie się śmiał, a inteligentny zaakceptuje ;-)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! (http://www.filmweb.pl/film/Atak+kobiety+olbrzyma-1993-118085/descs)

      Usuń
  9. Ha, ha, niezła historia, w sumie to lepiej niż gdyby było na odwrót - chcesz kupić olbrzyma, a dostajesz mikrusa;)
    Też mam u siebie kilka lalek, które zalicytowałam za minimalna cenę, przekonana, że mnie 5 razy przebiją, a tymczasem byłam jedyną zainteresowaną i lalka, czasami stety a czasami niestety, lądowała u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej lepiej, tylko gdzie to potem trzymać ;-) z Bratz bywają problemy, bo zdarza im się robić takie same lalki w takich samych ubraniach w różnych rozmiarach i jeśli nie ma dobrego opisu, skali na zdjęciu, zdarzają się miłe bądź nie... Niespodzianki.

      Usuń
  10. Rzeczywiście jej wysokość:) W życiu nie widziałam takiego rozmiaru:) Fantastyczny dodatek do kolekcji:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Prawdziwy gigant, ale zgrabną łydkę też zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fryzurkę ma fajną, a'la Marylin Monroe, sukieneczkę całkiem miłą, buty - superowe gumiaczki, no a że wielka taka... hmm, zdjęcia czasem leciutko oszukują :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, w tym przypadku "oszustwo" na szczęście na korzyść kupującego ;-)

      Usuń