wtorek, 14 kwietnia 2015

Fluorki-głodomorki, czyli "bliźniaczki" Bratz Kidz, które już gdzieś widzieliście


Chyba każdy lubi filmy z serii "Toy Story". Ja lubię (może oprócz zakończenia ostatniej części).
A gdyby tak... Doll Story [połączone z komediami z cyklu "Noc w muzeum";-)]?

Noc w domu kolekcjonera lalek. Z kuchni słychać niepokojące odgłosy...

"Mlask, mlask, mniam, mniam"
 
Zaniepokojona właścicielka domostwa budzi się i z aparatem w ręce, w celu przyłapania na gorącym uczynku nocnych podjadaczy, cichutko przemieszcza się w stronę kuchni...
 


"Mmmmm"
 
Prawda... jest jeszcze bardziej... nieprawdopodobna... niż najśmielsze wyobrażenia...
 

To nie UFO... W kuchni ucztują w najlepsze... lalki...
 
Tak, macie rację, gdzieś już je widzieliście...

Pierwsze Bratz Babyz wyprodukowano w 2004 roku, jak wczesnodziecięce odpowiedniki Cloe, Sashy, Jade i Yasmin. Rodzinka Babyz rozrastała się... W 2005 roku zamiast wmoldowanych włosów, wypuszczono serię z prawdziwymi (Hair Flair) ;-)
A skoro MGA dało prawdziwe włosy..., postanowiło też dodać coś "ekstra". Tym czymś były włosy świecące w ciemności! Poniżej moje dwie Yasmin Hair Flair z serii  Glow in the Dark. Widzieliście je już u Gabrieli prawie dwa miesiące temu.

Oto, co robiły bliźniaczki w mojej kuchni pod osłoną nocy!
Wyjadały Nutellę...
 
"Nożowa" zachowała oryginalną spódniczkę (choć nie bluzkę) i uczesanie, ale głowa nie trzyma się ciałka. "Słoikowa" nie posiada ich oryginalnych, ma za to dobrze osadzoną głowę... Mam także wchodzącą w skład zestawu Żabę (wszystko przez jej bratzowy pseudonim) i szczotkę. Nie mam spinek... Wszystkie one faktycznie świecą w ciemności... Nie wiedziałam o tym... możecie sobie wyobrazić jak przestraszyła mnie pierwszej nocy Żaba stojąca na półce z książkami... O świecących włosach/makijażach/gwiazdkach dowiedziałam się jeszcze później (czyli całkiem niedawno)...
 
Przejedzenie Nutellą mogło się skończyć tylko w jeden sposób...
Yasmin "słoikowa" przez kąpiel w Nutelli trafiła do lalkowego szpitala
(kocyki pochodzą od lalek z pierwszej serii Bratz Babyz, tej z wmoldowanymi włosami).
 

Yasmin dogląda pielęgniarka w Dollie Hospital, również Yasmin.
Nie macie pojęcia jak trudno było znaleźć jej CV ;-) zwłaszcza, że brakuje jej fartucha i czepka.
 
Lalka pochodzi z serii Storybook Collection - napis na pudełku głosi "Read ME! I'm a book!" (Czytaj mnie! Jestem książką!), ponieważ w tej serii pudełko ma kształt (często fantazyjnej) książki (jak u Mattela w Ever After High), a sama historyjka jest w formie książeczki dołączona do niego (tył opakowania). Tytuł opowiadania to jednocześnie nazwa lalki, w tym przypadku jest to "Yasmin's Dollie Hospital" (tutaj przykład innej historyjki tego typu). Tak, wymyślając historyjkę do tego posta nic o całej tej oryginalnej historyjkowej sprawie nie wiedziałam...
 
A co Wasze lalki robią, gdy śpicie? ;-) Pozdrawiam!
PS Gabriela, zmyłaś swojej Yasmin Glow in the Dark te gwiazdki? PS2 Jakbyś kiedyś myślała o innym ubraniu dla niej, zgłaszam się na ochotnika po bluzeczkę ;-)
 
-----------------------------------------------------------------------
 
 
Na specjalne życzenie magji...
 
 

Żaba nie jada Nutelli, bo straszy z regału z książkami...
 
Jaka żaba jest, każdy widzi, zielona z koroną różową, główka jej się rusza, buzia w tzw. "ciup".
Dodatek do Yasmin (Hair Flair) Glow in the Dark.
 

-----------------------------------------------------------------------

Dzisiejsze lalki: Yasmin x3
Linia lalek: Bratz Babyz, 2005; Hair Flair: Glow in the Dark Yasmin x2, Storybook Collection: Yasmin's Dollie Hospital
Producent: MGA Entertaiment
Opis: Niskie (ok. 11,5 cm), oczy brązowe, pod lewym charakterystyczny pieprzyk. Włosy długie: na całą wysokość lalek, blond z fioletowymi, fluorescencyjnymi pasemkami, u jednej skręcany warkoczyk po prawej stronie (dotyczy Glow in the Dark); o jakieś 6,5 cm dłuższe niż wysokość lalki, obecnie rozpuszczone, ciemny blond i jasnoblond pasemkami (dot. Dollie Hospital). Ruchome, choć niezginalne: głowa, ręce, nogi.
Ubrania: a) wmoldowane majteczki, b) biały topik (nieoryginalny), biała spódniczka z koronkowymi, fioletowymi falbankami, kolczyki - wkrętki srebrne (Glow in the Dark); zielony topik, biało-zielone majteczki, brakuje zielonego czepka z czerwonym krzyżykiem i białego fartucha pielęgniarskiego (Dollie Hospital). Makijaż: różowe usta, fioletowe cienie do powiek, fioletowe gwiazdki pod lewym okiem (wszystko świeci w ciemności!), pomalowane na różowo paznokcie u rąk i nóg (Glow...); jasnoróżowe (perłowe) usta, zielone cienie do powiek, paznokcie u rąk i nóg pomalowane na jasnoróżowo (jak usta; Dollie...), róż na policzkach.
Właściciel: drugi?

 
BONUS: kocyki z pierwszej serii Bratz Babyz (2004): cały różowy od Yasmin, a różowy z niebieskim futerkiem od Cloe (właściciel drugi).

30 komentarzy:

  1. Takie rzeczy niesłychane!
    Żaba jest z zestawu najlepsza - proszę o dołożenie fotki przy okazji sequelu Doll Story ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierząt nie karmi się czekoladą! Żaba jakoś mało fotogeniczna, sprawdzałam, ale kto wie...

      Usuń
    2. Ale jak to? Niesprawiedliwość na świecie...

      Usuń
  2. Po Nutellę, której nie pożarły lalki (jak widać im nie posłużyła) zgłaszam się MOI. Znaczy się ja, Jarząbek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, prewencyjnie, by się inne nie pochorowały, została ona komisyjnie zjedzona, ku czci prezesa klubu! ;-) Nutellowym skrytożercom mówimy nie!

      Usuń
    2. Toć Jarząbek jawnożernie się zgłasza. Ja bym zaprosiła... ku czci! ;-)

      Usuń
    3. Argument dobry, ale Nutella zjedzona...

      Usuń
  3. ha, po nutellę to i ja bym się zakradała głuchą nocką :)
    obie łakome pięknotki zachwycają! ale cóż - już dawno
    uległam urokowi młodszym bratz i nawet się już tego
    nie wypieram...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie! Też je lubię, choć ich starsze odpowiedniki - Kidz - jeszcze bardziej!

      Usuń
  4. Nie zmyłam. Nie miałam pojęcia, że ona świeci w ciemności, muszę to koniecznie sprawdzić :-) Ale na eksperyment ze słoikiem Nutelli moje dzieci raczej nie wyrażą zgody, będę musiała zastosować inny wabik ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też do niedawna nie miałam, dlatego Ci tego nie odradziłam pod Twoim postem! Co do eksperymentu - pokaż im te zdjęcia z lazaretu, wyjdą po dobroci z pudełek ;-)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. O tym nie pomyślałam... To jest ten moment, gdy zaczną się odwiedziny bloga po "dziwnych" zapytaniach ;-)

      Usuń
  6. Jak śpię to moje lalki potrafią np przyprawić mnie prawie o zawał, bo któraś stojąca na regale i poruszona kilka godzin wcześniej, akurat w środku nocy przegra bitwę z grawitacją i rąbnie z hukiem o ziemię, ehhh;) I też mam u siebie takiego fana nutelli:D Świetny wpis:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mam nadzieję, że nie cierpią na trwałe uszkodzenia ciała po takich skokach na bungee bez liny! Dzięki za miłe słowa :-)

      Usuń
  7. O, z żabą od razu lepiej! Dziękować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę! Żab ci u mnie dostatek. I sów.

      Usuń
  8. ha, żabami półki usiane - już sobie to wyobrażam!
    u mnie żabuś malutko - aż jedna, znaczy się - i choć
    do Kermita zawsze miałam słabość - zadowoliłam się
    jeno maleńką zielonością ze zginalnymi kończynami
    (płaz jako podtrzymywanka do doniczkowych roślin)

    ...bardziej chodzi za mną Piggy od Tonnera - choćby
    i golutka, byleby można było Ją stroić i czesać i focić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak dobrze to nie ma, ale parę okazów by się znalazło ;-) Od dziecka kocham Kermita, ale ani jednego nie posiadam... Sprawdziłam Piggy od Tonnera, bo nie znałam... ech cuda, Pani, cuda!

      Usuń
    2. w kwestii DROGIEGO pana Tonnera -
      pewnie dopiero na przyszły rok mi się
      uda - ale nie odpuszczę - Sindy oraz Piggy ♥

      Usuń
    3. Życzę powodzenia, chętnie je u Ciebie zobaczę!!!

      Usuń
    4. Aaa, właśnie zobaczyłam Kermita w skórze...piękny! Gdybym miała kiedyś motocykl, to bym sobie taką żabę sprawiła... ;)

      Usuń
    5. taaa, ten rokendrolowy wizerunek Kermita ♥

      Usuń
  9. ... a ja posądzałam swoje najmłodsze dziecię o nocne buszowanie w kuchni... :/
    Kocham wszystkie Bracusie , nawet te napromieniowane , świecące w nocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może najmłodsze ma jeszcze mniejszych pomocników? ;-) Ja już też kocham Bratzki ;-)

      Usuń
  10. Mam gdzieś te Yasminki! Jeszcze nie wyszły z kartonu po przeprowadzce, pewnie trochę celowo je tak izoluję, bowiem w moim starym domu stały przy monitorze razem z LPS, jako maskotki umilające mi pracę (a więc wspomnienia utraconego). Lecz nigdy nie przyłapałam ich na świeceniu owłosieniem!!! ;-)
    Nigdy także nie widziałam żadnej części Toy Story, ani Nocy w Muzeum. Dziwne, ze względu na moje wieczne zamiłowanie do Disneya. Ale to pewnie kwestia tego, że gustuję nade wszystko w klasycznej animacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też kartonowo-pudełkowe i to nie z powodu nowości ;-) Nie wiedziałabym o ich "czarnobylskich" właściwościach, gdyby nie paląca mnie któregoś dnia chęć poznania nazwy serii, z której pochodzą... MGA twierdzi, że świecą w ciemności - OK, sprawdzam ;-)
      Też wolę klasyczne animacje, ale Toy Story zwłaszcza polecam, są tam Barbie, Ken i różne okołolalkowe sprawy... również kolekcjonerstwo i "problemy" lalek NRFB...

      Usuń
  11. Oj, to poczułam się zachęcona! ;-D

    OdpowiedzUsuń