Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 września 2016

Lewandowski z plastiku, czyli Sophina (Moxie Girlz) World of Sportz

Dzisiaj opóźniony, ale zawsze - wpis na życzenie. BTW: to niewiarygodne jak dawno na MoxieFun nie było Moxie! Czas to naprawić!

Na początek ogłoszenie. A nawet dwa. Jedno teraz. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... Ostatnio sprzed nosa zniknęła mi okazja zakupienia Sashy z serii The Movie, jakby ktoś miał, widział trupka, dajcie znać, a jak w cenach krakowskich, to rezerwujcie pliz, to nic nie szkodzi jakby goła była, szukam samej lalki, sukienkę już mam ;-) Z innych lalek, które mi masowo umykają -  szukam BFC, ale albo za drogie, albo nie takie. Szukam też Cade'a, chłopaka Bratz tego z zestawu (Bratz Boyz Cade Motorcycle Doll), bo wszędzie niekompletni oraz ubranka do Troll Barbie.
I jak już mam wymarzoną Pokę, to zaczęłam marzyć o Pocahontas King Size ;-) Ale wszystko po kolei. Inne cuda, których poszukuję, ale chyba nie aż tak desperacko, tutaj.

Wracając do toku narracji... Podczas gdy czołowy nasz snajper strzela pięć bramek w dziewięć minut, a polska drużyna narodowa "daje radę", ja już przed ostatnimi mistrzostwami w piłkę kopaną posiadałam Moxie-piłkarkę. Właściwie posiadam dwie, bo mam też w zbiorach używaną Yasmin Bratz z serii Play Sportz - Slammin' Soccer, ale dziś nie o niej.

Bratz Play Sportz to jedna z ciekawszych, za sprawą dodatków i sportowych outfitów serii Bratzek, nic więc dziwnego, że ich młodsze siostry Moxie podążyły jej śladem. Tak w 2012 roku powstała seria World of Sportz. W jej skład wchodziło pięć lalek: Avery jako gimnastyczka (Gymnastics), Sophina jako piłkarka (Soccer), Kellan jako tenisistka (Tennis), Lexa jako bokserka (Boxing) oraz z serii na serie coraz rzadziej się pojawiająca Bria jako judoczka (Judo). Bardzo podoba mi się Lexa, jednak nigdy nie widziałam jej na żywo. Za to jakiś czas temu otrzymałam w prezencie również trafiającą w mój gust, zwłaszcza za sprawą niebieskości, moją ulubioną Soph. Podoba mi się zwłaszcza jej medal, sama chciałabym taki dostać (jak wieść gminna niesie nie są się go przełożyć przez głowę, ale na razie nie rozpakowuję lalki, by się o tym przekonać). To bardzo przyjemna lalka, w momencie wypuszczenia seria zyskała przychylne opinie rodziców i dzieci, zachęcając dziewczynki do uprawiania sportu (podczas gdy naczelne hasło sportowych Bratz brzmiało - nie chodzi o to jak grasz, ważne jak wyglądasz gdy wygrywasz).
Moxie jak widać nie tylko wyglądają dobrze, ale i bawiąc uczą. Go girlz! Zapraszam do galerii zdjęć.

Moxie Girlz - do tańca i do... sportu!

 Ach, złoto mieć...
 Team Moxie!

A teraz długie ogłoszenie. Jak wiecie lalek mam tyle, że jest o czym pisać - chciałabym więc zapytać Was o czym chcielibyście następnym razem poczytać?
A oto propozycje:
1. Kasiu, znalazłam Gavinowi dziewczynę! 
2. I Kubie też (w porywach trzy)! 
3. sTROLLowana ze świtą 
4. Owen - nie taki z niego zimny drań 
5. Aurora z Bayernu, Syrenka z PRLu (with friends)
6. NeverendingSTORYtime
7. Deszczowa Moxienka 
8. Niby KEN, a Barbie 
9. Friends will B friends 
10. Nie tylko lalką kolekcjoner stoi.


-------------------------------------------------------------
Dzisiejsza lalka: Sophina
Linia lalek: Moxie Girlz, World of Sportz, 2012
Producent: MGA Entertainment
Opis: Wysoka na 10.6 cala (ok. 26,92 cm), ciemna "karnacja", oczy  brązowe, delikatny makijaż, włosy brązowe, związane w dwa niskie kucyki, jak na Moxie krótkie (do pasa). Ruchomość: "standardowa" Moxie, buty-trampki białe (nie ma stóp). Ubrania: wmoldowane majteczki, biały T-shirt z fioletowym napisem i niebieskimi rękawami, niebieskie spodenki i niebieskie getry. Dodatki: piłka do nogi "tradycyjna", medal za pierwsze miejsce zawieszony na szyi na przezroczystobiało-złotej szarfie.

Właściciel: pierwszy.

poniedziałek, 18 maja 2015

I co z tego, czyli (nie)pełnosprawna Rochelle Goyle

Mimo, że nadal jakbym miała dziecko, tobym mu takiej lalki nie kupiła... od "nienawiści" do zrozumienia, a nawet podziwu wobec wykonania (niektórych) lalek MH, jak się okazało w moim przypadku... tylko jeden krok. Zdecydowanie wolę EAH, to bardziej moja bajka, zwłaszcza, że wykonanie solidniejsze...
Po majowym weekendzie poszłam do SH, po inną lalkę, ale pierwszą rzeczą jaką wyciągnęłam była ona... golutka i bezprzedramiennorączna Rochelle Goyle. A że dzień był przecenowy, a na nóżce widniało 6 zł, pomyslałam, ze pójdzie za jakieś 4... Przy kasie okazało się, że moje matematyczne obliczenia były mocno zawyżone i tak stałam się właścicielką różowowłosego gargulca za 70 groszy.

Roch skromnie zakrywa swe granitowe wdzięki frotką na rękę po przybyciu do mnie...
Co mi się w niej nie podoba: klejogłowie! Ale kiedyś się z tym uporam hurtowo (mam jeszcze jedną pacjentkę do tego zabiegu). Co mi się podoba: stawy, które ma, są w świetnym stanie! a plastik/guma, z którego jest odlana ma "kropeczki" imitujące prawdziwy kamień - zwłaszcza twarz pod tym względem robi wrażenie. 415-letnia obywatelka Upioryża zachowała także swoje oryginalne kolczyki.
Poza tym goła jak święty turecki ;-) Postanowiłam ją ubrać we frotkę/opaskę na rękę (przyszła kiedyś gratis do jakiejś lalki), którą to okryłam ją do zdjęcia - moja Rochelle rzuciła wyzwanie swemu budulcowi i została wielbicielką tańca... A że nie umiem szyć wyszło tak:



 prócz sukienki dostała też "getry" i opaskę na rękę.

Cóż, dziwi Cię róż? Niepotrzebnie, to Mattel!
W sumie, to jakby trafiły się gdzieś ramiona i dłonie dla niej - chętnie przyjmę... (zależy mi tylko na nich ze względu na możliwość pozowania). Ale tak po prawdzie cieszy mnie taka, jaka jest.
Czy znacie serial "Glee"? Ostatnie sezony może nie, ale początkowe sprawiały mi wiele przyjemności. Nie tylko ze względu na świetne covery i dobrą obsadę, ale także na bardzo podobne do mojego podejście do inności i tolerancji... Perypetie nastolatków z "różnych bajek" pokazywały, że nie ważne jak kto wygląda, myśli, czuje - liczy się współpraca, życzliwość, wspólny cel i wzajemna pomoc w trudnych chwilach... "I co z tego?!" - było jedynym komentarzem do wystawionych na światło dzienne ludzkich "niedostatków".
Czy słyszeliście kiedyś o Nicku Vujiciciu? Gość jest znanym mówcą motywacyjnym, jeździ po całym świecie, ma żonę i dziecko i jak sam o sobie mówi, żyje bez rąk, bez nóg - więc - bez ograniczeń! Pewnie wielu "życzliwym", martwiących się o to jak on sobie w życiu da radę, gdy opowiadał o swych marzeniach rodzinnych i zawodowych, musiałby powiedzieć: "I co z tego?!"
Pewnie każdy z nas ma bliskich i/lub znajomych, których mógłby opisać "medyczną" łatką "niepełnosprawni", ja mam na pewno, a nawet mnie samej można by ją przykleić. Ale tak jak w przypadku bezrękiej (i co z tego?!) lalki, akurat dla mnie nie ma to żadnego znaczenia.