Dziś
kilka zaległości i odpowiedzi na zadane lub nie pytania, bo Moxie Girlz, jak to
lalki, mają swoje tajemnice i skrzętnie je ukrywają...
Na
początek bonus do opisu pierwszej serii Moxie Girlz – dodatki. Do Avery dodano
kurteczkę, którą dość dobrze już widzieliście, i jeśli spotykam „ten model” na
aukcjach na 99% jest w niejże, więc nie jest to zbyt interesujące ani odkrywcze.
Dużo fajniejsze
i rzadziej dostępne, zwłaszcza w modelach z drugiej ręki są „prawdziwe” (tj.
plastikowe, a nie ubraniowe) dodatki do lalek, a te o wiele ciekawsze miała
Lexa, a już najfajniejsze – Sophina. Lexa przybyła do mnie z rzeczoną
deskorolką, która zupełnie do niej nie pasuje – MGA się nie popisało w tym
przypadku (poprawiło się nieco tworząc deskorolko-zestaw do makijażu w zestawie
Avery More 2 Me oraz deskorolkę do malowania w zestawie ubranek i akcesoriów
Art-titude), ale wiadomo – nie od razu Moxie "zbudowano"! Za to Sophina
to już zupełnie inna bajka – świetne okulary, dziś byśmy powiedzieli „hipsterskie zerówki” oraz laptop, a właściwie netbook, patrząc na
jego rozmiary w stosunku do dłoni lalki. Nie macie chyba już wątpliwości,
dlaczego (prócz uroczego pyszczka) to Sophina jest moją ulubienicą i jednym z powodów
mojego „chomikowania” lalek na większą skalę.
![]() |
| Dodatki serii Basics#1: okulary i laptop Sophiny oraz deskorolka Lexy. |
Zaletą posiadania rzeczonej Sophiny Basics#1, jako
pierwszy właściciel, prócz jej urody i wspaniałych dodatków (dzięki którym
wygląda prawie jak moja miniaturka) jest i to, że do dziś przechowuję pudełko
po niej. Właściwie nie wiem czemu tak się stało, bo nie myślałam w momencie jej dostania o
zbieraniu lalek „na poważnie”... Może bo trzymałam w nim jakiś czas Sophinę po
rozpakowaniu, ale bardziej chyba bo pudełko spodobało mi się „tak bardzo”, że
szkoda mi było go wyrzucić. A może miałam już wtedy intuicję jakąś... nie wiedząc
nic o tym, że można lalki zbierać będąc dorosłym i jak świetni i ciekawi ludzie
to robią, i to nie za granicą, ale u nas, w Polsce! Na pewno nie dla sekretnego
kodu, znajdującego się wewnątrz pudełka (wydrukowany był „za lalką”, późniejsze
serie miały go przytwierdzonego do lalki na ozdobnym kartoniku), który miał
odblokowywać nie-wiadomo-co, a dawał dostęp do tapety z lalką… Pudełko ma
jednak do zaoferowania coś lepszego niż „tajny przez poufny kod” – rysunek (pierwszej
serii?) Moxiaków, wykonany w stylu grafiki promocyjnej serii. Niby nic dziwnego
w nim nie ma, bo uśmiechają się do nas z niego cztery „podstawowe” dziewczyny:
Avery, Sophina, Lexa – jedyne, które pojawiły się w pierwszej serii, oraz
wielka (i nadal często) nieobecna… Bria. A jednak nie Bria, lecz... Sasha.
![]() |
| Bria (pierwsza z prawej) z koleżankami przed zmianą imienia na mniej pospolite. |
Czy znacie Sashę
od MGA? Znacie, to jedna z czterech podstawowych Bratzek, starszych o osiem
lat sióstr Moxie (produkowane są od 2001 roku). Nie każdy jednak wie, że
początkowo... Bria miała także nazywać się Sasha. Czy było to spowodowane
nerwową sytuacją w firmie (trwającym słynnym procesem MGA-Mattel, co
spowodowało przerwę w produkcji Bratzek, tuż przed dziesiątą rocznicą ich
"premiery", w których miejsce "wskoczyły" wówczas Moxie -
bardziej dziewczęce, mniej wyzywające, co było częstym zarzutem wobec ich
poprzedniczek), czy pomyłką grafika, czy brakiem pomysłu na nowe imię w dziale
marketingu? Nie wiem i pewnie się nie dowiem, ale fajny "smaczek", no nie? ;-)
Innym "smaczkiem" są zamianki ubraniowe lalek (zwłaszcza) z
pierwszej serii na zdjęciach promo.
Spójrzcie np. tutaj – Lexa w stroju Avery, Avery - Lexy, a Sophina w swoim. Podobnie, choć nieco inaczej na tyle opakowania wspomnianych już akcesoriów
Art-titude: Avery ma na sobie ubranko Sophiny, a Sophina Lexy (oba z serii
Basics#1), Lexa zaś - Sophiny z zestawu podwójnego z Avery ("Best Friends").
![]() |
| Caring is sharing w lalkowym świecie - tył opakowania akcesoriów Art-titude (zdjęcie mniejsze) |
Natalia z BFashions wspominała jakiś czas temu pisząc o swoich
lalkach będących owocem współpracy Mattela ze Stardollem (nigdy się w to nie
bawiłam, więc mnie poprawujcie, jeśli się pomylę), o promowaniu tamże Moxie Teenz, a ja znalazłam, że i Girlz.
Jeśli spojrzycie na screeny na tej stronie, zobaczycie nie tylko wyżej opisaną
wymiankę, ale i wiele strojów z pierwszych serii Moxie Girlz: w tym (sądząc po
włosach) Lexę w swojej sukience z Basics#1, ale w butach Sophiny z Art-titude, na
wieszakach ubrania Lexy i Sophiny z tejże serii, tunikę i jeansy Sophiny z
Basics#1, a po prawej i jako bluzka na Lexie - ubranka Sophiny (z inną bluzeczką) i Avery z bardzo rzadkiego, a wspominanego już setu "Best Friends", jak również buty Lexy z Art-titude, gitarę z pierwszej serii "piżamowej" (Jammaz) i
"radio" ze wspomnianych już dodatków Art-titude...
Gdyby ktoś
był ciekawy (o ile jeszcze tego nie zna), jak zmieniają się koncepcje od
rysunku do gotowej lalki – czasem nawet nie w obrębie jednej serii, jak to się stało z projektami "Best Friends", przewidzianymi jako Bratzowe, zapraszam
na tę stronę.
Last but not least, obiecane mocowanie głowy Moxie Girlz: tak, jest na haczyk, nieco mniejszy i mniej rozgałęziony niż barbiowe, ale i bardziej sztywny. Pragnącym operować Moxie przyda się suszarka: głowy są twarde, szyje także, a do tego węższe nieco niż u Barbie (choć mocowanie haka identyczne), trzeba uważać, żeby ich nie ukruszyć, co wdzięcznie prezentuje dla Was Lexa "no name". Długo tego nie powtórzę i nie, nie wpadłam na zamianę ciałek Moxie-Barbie, przerażona widokiem nieco ukruszonej w trakcie eksperymentu, ale naprawionej szybko, szyi Lexy.
Swoją drogą, ciekawe jak wyglądają mocowania w zestawach z wymiennymi główkami? Wie ktoś?
![]() |
| Odgłowienie Lexy (to, co błyszczy, to poprawki "odpryśniętego" plastiku szyi). |
![]() |
| Suszarka pomaga, ale głowa jest naprawdę twarda (i zwężana, haczyk zostawił ślad w trakcie wyciągania). |
![]() |
| Porównanie: haczyki mocowania głów u Moxie Girlz (MGA 2009) i Barbie (Mattel 1999). |
![]() |
| Mój nie-udolny tj. "artystyczny" rysunek jak to wygląda (wysokie to-to na 1,8 cm, szerokie na 1,1). |
PS Bonus dla ciekawych i cierpliwych: oto jak wygląda(ła) zamianka (by B) ubranek między moją Kellan, a nie-moją Arielką od Disneya, opisana w ostatnim moim poście:
![]() |
| Arielka - Disney, po wyjściu na ląd ;-) Hybrydka Kellan - Moxie Girlz, muszę przyznać, że dzięki "plecaczkowi", muszelki trzymają się na niej lepiej niż na prawowitej właścicielce. |













