Dzisiejszy post biedny, bo z komórki.
Uprzejmie donoszę, że żyję, również na polu lalkowym, a moja rezurekcja następuje i na polach innych.
Dziś zajawka moich OOAK.
Zrobione dokładnie miesiąc temu zdjęcie - przed premierą 'Ostatniego Jedi' jak widzicie udało mi się przewidzieć fabułę ;-) a przynajmniej jej element.
Drugą przedwiedzę wykazałam malując paznokcie - lewica była dla ciemnej strony mocy, a prawica dla jasnej - w przepływie weny obok Taja i Iksłinga pojawiły się litery B jak Ben i R jak Rey.
Strach pomyśleć co przedwiedzę kolejnym razem ;-)
Była taka moda na czytanie książek o (byłych)narkomanach - wiem, siostra młodsza to miała. Mnie jakoś ominęło. Za to teraz dopadła mnie Hero-mania. Ale to jego miłość... Kogo? Tego, którego śmierć niestety przewiduję - jednego z moich najulubieńszych bohaterów SW - Kanana...
Umykał tyle lat, ale względy fabularne obawiam się już na nim krzyżyk postawiły, a szkoda.
Z OOAKami jego i Hery z Rebeliantów chciałam zdążyć przed premierą OJ... Mam nadzieję że coś skończę przed jego śmiercią. Ona przeżyje, to nam powiedzieli. Pokazali też. W komiksach i w Forces of Destiny. Serii, która powstała by sprzedawać lalki tfu propagować kobiece bohaterki SW. Lalek Hery nie robią, na razie. Jakby co mam już swoją. No prawie ;-)
Pozdrawiam. Niech Moc będzie z Wami. Zawsze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OOAK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OOAK. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 stycznia 2018
poniedziałek, 9 marca 2015
Tajemnica z pamiętnika, czyli jeszcze raz o pierwszej serii Moxie Girlz (i nie tylko)
Dziś
kilka zaległości i odpowiedzi na zadane lub nie pytania, bo Moxie Girlz, jak to
lalki, mają swoje tajemnice i skrzętnie je ukrywają...
Na
początek bonus do opisu pierwszej serii Moxie Girlz – dodatki. Do Avery dodano
kurteczkę, którą dość dobrze już widzieliście, i jeśli spotykam „ten model” na
aukcjach na 99% jest w niejże, więc nie jest to zbyt interesujące ani odkrywcze.
Dużo fajniejsze
i rzadziej dostępne, zwłaszcza w modelach z drugiej ręki są „prawdziwe” (tj.
plastikowe, a nie ubraniowe) dodatki do lalek, a te o wiele ciekawsze miała
Lexa, a już najfajniejsze – Sophina. Lexa przybyła do mnie z rzeczoną
deskorolką, która zupełnie do niej nie pasuje – MGA się nie popisało w tym
przypadku (poprawiło się nieco tworząc deskorolko-zestaw do makijażu w zestawie
Avery More 2 Me oraz deskorolkę do malowania w zestawie ubranek i akcesoriów
Art-titude), ale wiadomo – nie od razu Moxie "zbudowano"! Za to Sophina
to już zupełnie inna bajka – świetne okulary, dziś byśmy powiedzieli „hipsterskie zerówki” oraz laptop, a właściwie netbook, patrząc na
jego rozmiary w stosunku do dłoni lalki. Nie macie chyba już wątpliwości,
dlaczego (prócz uroczego pyszczka) to Sophina jest moją ulubienicą i jednym z powodów
mojego „chomikowania” lalek na większą skalę.
![]() |
| Dodatki serii Basics#1: okulary i laptop Sophiny oraz deskorolka Lexy. |
Zaletą posiadania rzeczonej Sophiny Basics#1, jako
pierwszy właściciel, prócz jej urody i wspaniałych dodatków (dzięki którym
wygląda prawie jak moja miniaturka) jest i to, że do dziś przechowuję pudełko
po niej. Właściwie nie wiem czemu tak się stało, bo nie myślałam w momencie jej dostania o
zbieraniu lalek „na poważnie”... Może bo trzymałam w nim jakiś czas Sophinę po
rozpakowaniu, ale bardziej chyba bo pudełko spodobało mi się „tak bardzo”, że
szkoda mi było go wyrzucić. A może miałam już wtedy intuicję jakąś... nie wiedząc
nic o tym, że można lalki zbierać będąc dorosłym i jak świetni i ciekawi ludzie
to robią, i to nie za granicą, ale u nas, w Polsce! Na pewno nie dla sekretnego
kodu, znajdującego się wewnątrz pudełka (wydrukowany był „za lalką”, późniejsze
serie miały go przytwierdzonego do lalki na ozdobnym kartoniku), który miał
odblokowywać nie-wiadomo-co, a dawał dostęp do tapety z lalką… Pudełko ma
jednak do zaoferowania coś lepszego niż „tajny przez poufny kod” – rysunek (pierwszej
serii?) Moxiaków, wykonany w stylu grafiki promocyjnej serii. Niby nic dziwnego
w nim nie ma, bo uśmiechają się do nas z niego cztery „podstawowe” dziewczyny:
Avery, Sophina, Lexa – jedyne, które pojawiły się w pierwszej serii, oraz
wielka (i nadal często) nieobecna… Bria. A jednak nie Bria, lecz... Sasha.
![]() |
| Bria (pierwsza z prawej) z koleżankami przed zmianą imienia na mniej pospolite. |
Czy znacie Sashę
od MGA? Znacie, to jedna z czterech podstawowych Bratzek, starszych o osiem
lat sióstr Moxie (produkowane są od 2001 roku). Nie każdy jednak wie, że
początkowo... Bria miała także nazywać się Sasha. Czy było to spowodowane
nerwową sytuacją w firmie (trwającym słynnym procesem MGA-Mattel, co
spowodowało przerwę w produkcji Bratzek, tuż przed dziesiątą rocznicą ich
"premiery", w których miejsce "wskoczyły" wówczas Moxie -
bardziej dziewczęce, mniej wyzywające, co było częstym zarzutem wobec ich
poprzedniczek), czy pomyłką grafika, czy brakiem pomysłu na nowe imię w dziale
marketingu? Nie wiem i pewnie się nie dowiem, ale fajny "smaczek", no nie? ;-)
Innym "smaczkiem" są zamianki ubraniowe lalek (zwłaszcza) z
pierwszej serii na zdjęciach promo.
Spójrzcie np. tutaj – Lexa w stroju Avery, Avery - Lexy, a Sophina w swoim. Podobnie, choć nieco inaczej na tyle opakowania wspomnianych już akcesoriów
Art-titude: Avery ma na sobie ubranko Sophiny, a Sophina Lexy (oba z serii
Basics#1), Lexa zaś - Sophiny z zestawu podwójnego z Avery ("Best Friends").
![]() |
| Caring is sharing w lalkowym świecie - tył opakowania akcesoriów Art-titude (zdjęcie mniejsze) |
Natalia z BFashions wspominała jakiś czas temu pisząc o swoich
lalkach będących owocem współpracy Mattela ze Stardollem (nigdy się w to nie
bawiłam, więc mnie poprawujcie, jeśli się pomylę), o promowaniu tamże Moxie Teenz, a ja znalazłam, że i Girlz.
Jeśli spojrzycie na screeny na tej stronie, zobaczycie nie tylko wyżej opisaną
wymiankę, ale i wiele strojów z pierwszych serii Moxie Girlz: w tym (sądząc po
włosach) Lexę w swojej sukience z Basics#1, ale w butach Sophiny z Art-titude, na
wieszakach ubrania Lexy i Sophiny z tejże serii, tunikę i jeansy Sophiny z
Basics#1, a po prawej i jako bluzka na Lexie - ubranka Sophiny (z inną bluzeczką) i Avery z bardzo rzadkiego, a wspominanego już setu "Best Friends", jak również buty Lexy z Art-titude, gitarę z pierwszej serii "piżamowej" (Jammaz) i
"radio" ze wspomnianych już dodatków Art-titude...
Gdyby ktoś
był ciekawy (o ile jeszcze tego nie zna), jak zmieniają się koncepcje od
rysunku do gotowej lalki – czasem nawet nie w obrębie jednej serii, jak to się stało z projektami "Best Friends", przewidzianymi jako Bratzowe, zapraszam
na tę stronę.
Last but not least, obiecane mocowanie głowy Moxie Girlz: tak, jest na haczyk, nieco mniejszy i mniej rozgałęziony niż barbiowe, ale i bardziej sztywny. Pragnącym operować Moxie przyda się suszarka: głowy są twarde, szyje także, a do tego węższe nieco niż u Barbie (choć mocowanie haka identyczne), trzeba uważać, żeby ich nie ukruszyć, co wdzięcznie prezentuje dla Was Lexa "no name". Długo tego nie powtórzę i nie, nie wpadłam na zamianę ciałek Moxie-Barbie, przerażona widokiem nieco ukruszonej w trakcie eksperymentu, ale naprawionej szybko, szyi Lexy.
Swoją drogą, ciekawe jak wyglądają mocowania w zestawach z wymiennymi główkami? Wie ktoś?
![]() |
| Odgłowienie Lexy (to, co błyszczy, to poprawki "odpryśniętego" plastiku szyi). |
![]() |
| Suszarka pomaga, ale głowa jest naprawdę twarda (i zwężana, haczyk zostawił ślad w trakcie wyciągania). |
![]() |
| Porównanie: haczyki mocowania głów u Moxie Girlz (MGA 2009) i Barbie (Mattel 1999). |
![]() |
| Mój nie-udolny tj. "artystyczny" rysunek jak to wygląda (wysokie to-to na 1,8 cm, szerokie na 1,1). |
PS Bonus dla ciekawych i cierpliwych: oto jak wygląda(ła) zamianka (by B) ubranek między moją Kellan, a nie-moją Arielką od Disneya, opisana w ostatnim moim poście:
![]() |
| Arielka - Disney, po wyjściu na ląd ;-) Hybrydka Kellan - Moxie Girlz, muszę przyznać, że dzięki "plecaczkowi", muszelki trzymają się na niej lepiej niż na prawowitej właścicielce. |
sobota, 7 marca 2015
Wierny Tomasz, czyli ile ("tak naprawdę") mam lalek
Znacie niewiernego Tomasza? Tego z Biblii? Kojarzycie gościa, który tak naprawdę nie był nieufny czy zdradliwy, ale zadawał wybitnie dobre pytania i uzyskiwał (nie od byle kogo!) znaczące i wiążące odpowiedzi (naukowiec?!). Dociekliwy, ciekawy świata (pewnie dlatego tradycja przypisuje mu chrystianizację Indii), "gaduła", któremu za zadanie pytania Jezusowi i, w konsekwencji, za Jego odpowiedź wdzięczni są wszyscy, którzy "nie widzieli, a uwierzyli".
"No powiedz, ile ty masz tych lalek?!"
Odpowiedź1: "Tak naprawdę" to nie wiem ;-)
Odpowiedź2: "Przestałam liczyć", podpowiadana przez Ashokę się nie liczy, bo... nigdy nie zaczęłam.
Odpowiedź3 (najczęstsza): "Nie, nie powiem". No ale, ileż można się "migać".
Odpowiedź3 (najczęstsza): "Nie, nie powiem". No ale, ileż można się "migać".
Tym bardziej, że pytanie ostatnio zadawał najczęściej pewien (rzec trzeba "stary" przyjaciel) Tomasz (jak najbardziej wierny!), który odwrotnie niż jego imiennik (choć nie patron) uwierzyłby na słowo, gdyby nawet (zdjęć) nie zobaczył... Więc zobaczy (i doczyta).
Ale od początku... Post ten planowałam od jakiegoś czasu, jednak miałam też przed nim pewne opory.
Krok pierwszy poczyniony został przy okazji pokotu zaprezentowanego przez Katarzynę - postanowiłam poukładać, poprzekładać, przewietrzyć i przeliczyć wszystko co mam.
Krokiem drugim było przejęcie układania do pamiątkowej fotografii milczących modelek i liczenia ichże przez dopingującą mnie magję, wielką fankę (posiadania przeze mnie wszelkiej maści) lalek.
Krok trzeci - zamknięcie bloga z powodu kłamstwa nielustracyjnego - poprzedzała moja nieskrywana panika, wzmagana jeszcze ilością rozpakowywanych pudeł, pudełek i pudełeczek oraz "cyfrą" zliczonych "ciał", a zwłaszcza stosunku Moxie do nie-Moxie.
Tak, mam więcej tych drugich, ale nastąpił krok czwarty - otrzeźwienie, niezamknięcie bloga i nie myślenie nad reakcjami (zwłaszcza znajomych te słowa czytających) "co zrobią/powiedzą jak tylko zobaczą te zdjęcia". Tak, tak był taki czas, że ukrywałam "strzępki" kolekcji na jednej półce za własnoręcznie wykonanym plakatem (teraz siedzą po pudłach, więc też tak jakby ukrywam, ale już się przyznaję ;-)).
Do tego wszystkiego w tzw. międzyczasie nastąpiła jeszcze przemiła wizyta przyjaciół z dziećmi i padło sakramentalne niemal pytanie: "To ile ty masz lalek?", nastąpiła także urocza prezentacja (prawie wszystkich) moich Moxie nieletnim, w wyniku czego nastąpiła wymianka strojów między przebywającą u mnie "w hotelu lalkowym" Arielką od Disneya, a ostatnio prezentowaną Kellan. Rudowłosa Moxie zamieniła się dzięki jeszcze bardziej rudowłosej koleżance w uroczą Syrenę (ta dziecięca intuicja! Kellan rzeczywiście była nią w serii Magic Swim Mermaid z 2013 roku), zdjęcia innym razem.
Urocze to spotkanie dopełnił intensywnie i pracowicie i miło spędzony koniec ferii, po którym wróciłam do obowiązków i myślenia: "chcę coś napisać" - tak następuje właśnie krok piąty - ujawnienie (choć niezupełne!) moich lalkowych zasobów - bądźcie pewni, mam tego więcej.
![]() |
| (Prawie) wszystkie moje nie-Moxie Girlz |
![]() |
| "Jeżeli liczby lalek nie usłyszę i zdjęć ich nie zobaczę, nie uwierzę" ;-) |
![]() |
| Mattel i przyjaciele (nie tylko z sali sądowej ;-)) |
![]() |
| Jest o czym pisać (gdyby tylko było więcej czasu i lepszy aparat...) |
![]() |
| Pewnego dnia magja, to wszystko będzie Twoje! Kogo by tu następnym razem... (Propozycje? Piszcie!) |
Jak widzicie, choć ujawniałam się internetowo (do tej pory) jako kolekcjonerka Moxie Girlz, to mam jeszcze: Barbie (Superstar i nowsze), Bratz (asortyment wszelaki i bogaty: obok dorosłych Bratzek mam jeszcze: Babyz, Kidz (bardzo lubię!), Boyz, Ponyz), Steffi Love, praktycznie kompletne dwie serie Hi:Glamm, kilka porcelanek, "kabaczków" i no name'ów, troszkę kucyków-mikrusów, parę LPSów, "więcej niż jedną": Wee 3 Friends, My Scene, Monster High, LPSowe Blythe, po jednej: Sindy, Betty Tong, Petrze, Twilight Teens, Winx, Yummi-Land, Stacie Star Team, Diva Starz, Novi Stars, Ever After High, Moxie Teenz...
![]() |
| Moxie Girlz: z tyłu NRFB, leżą od lewej: hybrydy ubraniowo/cielesne, Sophiny, Avery, Lexy. |
![]() |
| "Kupy nikt nie ruszy". |
![]() |
| Nóweczki (prawie lub wcale) "nie śmigane". |
Jak też widać cząstka jest NRFB, część wyjęta raz, duuuża część po innym (najczęściej) dziecięcym właścicielu. Sporo w ubraniach oryginalnych (zwłaszcza Moxie), ale sporo i OOAKów, w kwestiach zarówno ubraniowych jak i "cielesnych", a także kilka jeszcze nieożywionych trupów (tak, to ja kupiłam słynną pakę od Rudego Królika; do dziś żałuję radioaktywnej, a jak teraz na nie patrzę to i Superstarów, ale Kreejjjziii, którą wtedy pokochałam już mam).
Poza tym to, czego nie liczę i czego na zdjęciach brak: dużo dodatków (w tym drobnica typu walizki, kosmetyki, naczynia, jedzenie, okulary, a nawet discman ze słuchawkami), w tym wielkogabrytowe (miały być zamiast dioram): sceny, wybieg, lodowisko (większość prezenty, wręczane z komentarzem: "A ja myślałam, tak po zdjęciu sądząc, że będzie mniejsza/mniejsze"; lub ze względu na śmieszną cenę w porównaniu do ilości dodatków i sponsorowane przeze mnie oraz hasło: "Tablicowcy, nie wiecie, co posiadacie"), rowery, w tym tandem, a także motocykl, skuter i, byłabym zapomniała, dwa samochody, z których jeden nawet działa; trochę ubrań i (żałośnie) mało butów. No i TEN koń (a nawet dwa)! Gabaryty, firmy, serie - przeróżne. I mi się podobające (czasem awansem, przyznaję, bywa i tak).
Jakby ktoś jeszcze (po tym co wyżej widział i czego widokiem "napasły się jego oczy") pytał: nie, nie wymieniłam wszystkiego, ba - nawet wszystkiego nie sfotografowałam, ale tytułowowemu pytającemu pewna szczerość się ode mnie należy, po tylu latach. 200.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















