Znacie niewiernego Tomasza? Tego z Biblii? Kojarzycie gościa, który tak naprawdę nie był nieufny czy zdradliwy, ale zadawał wybitnie dobre pytania i uzyskiwał (nie od byle kogo!) znaczące i wiążące odpowiedzi (naukowiec?!). Dociekliwy, ciekawy świata (pewnie dlatego tradycja przypisuje mu chrystianizację Indii), "gaduła", któremu za zadanie pytania Jezusowi i, w konsekwencji, za Jego odpowiedź wdzięczni są wszyscy, którzy "nie widzieli, a uwierzyli".
"No powiedz, ile ty masz tych lalek?!"
Odpowiedź1: "Tak naprawdę" to nie wiem ;-)
Odpowiedź2: "Przestałam liczyć", podpowiadana przez Ashokę się nie liczy, bo... nigdy nie zaczęłam.
Odpowiedź3 (najczęstsza): "Nie, nie powiem". No ale, ileż można się "migać".
Odpowiedź3 (najczęstsza): "Nie, nie powiem". No ale, ileż można się "migać".
Tym bardziej, że pytanie ostatnio zadawał najczęściej pewien (rzec trzeba "stary" przyjaciel) Tomasz (jak najbardziej wierny!), który odwrotnie niż jego imiennik (choć nie patron) uwierzyłby na słowo, gdyby nawet (zdjęć) nie zobaczył... Więc zobaczy (i doczyta).
Ale od początku... Post ten planowałam od jakiegoś czasu, jednak miałam też przed nim pewne opory.
Krok pierwszy poczyniony został przy okazji pokotu zaprezentowanego przez Katarzynę - postanowiłam poukładać, poprzekładać, przewietrzyć i przeliczyć wszystko co mam.
Krokiem drugim było przejęcie układania do pamiątkowej fotografii milczących modelek i liczenia ichże przez dopingującą mnie magję, wielką fankę (posiadania przeze mnie wszelkiej maści) lalek.
Krok trzeci - zamknięcie bloga z powodu kłamstwa nielustracyjnego - poprzedzała moja nieskrywana panika, wzmagana jeszcze ilością rozpakowywanych pudeł, pudełek i pudełeczek oraz "cyfrą" zliczonych "ciał", a zwłaszcza stosunku Moxie do nie-Moxie.
Tak, mam więcej tych drugich, ale nastąpił krok czwarty - otrzeźwienie, niezamknięcie bloga i nie myślenie nad reakcjami (zwłaszcza znajomych te słowa czytających) "co zrobią/powiedzą jak tylko zobaczą te zdjęcia". Tak, tak był taki czas, że ukrywałam "strzępki" kolekcji na jednej półce za własnoręcznie wykonanym plakatem (teraz siedzą po pudłach, więc też tak jakby ukrywam, ale już się przyznaję ;-)).
Do tego wszystkiego w tzw. międzyczasie nastąpiła jeszcze przemiła wizyta przyjaciół z dziećmi i padło sakramentalne niemal pytanie: "To ile ty masz lalek?", nastąpiła także urocza prezentacja (prawie wszystkich) moich Moxie nieletnim, w wyniku czego nastąpiła wymianka strojów między przebywającą u mnie "w hotelu lalkowym" Arielką od Disneya, a ostatnio prezentowaną Kellan. Rudowłosa Moxie zamieniła się dzięki jeszcze bardziej rudowłosej koleżance w uroczą Syrenę (ta dziecięca intuicja! Kellan rzeczywiście była nią w serii Magic Swim Mermaid z 2013 roku), zdjęcia innym razem.
Urocze to spotkanie dopełnił intensywnie i pracowicie i miło spędzony koniec ferii, po którym wróciłam do obowiązków i myślenia: "chcę coś napisać" - tak następuje właśnie krok piąty - ujawnienie (choć niezupełne!) moich lalkowych zasobów - bądźcie pewni, mam tego więcej.
![]() |
(Prawie) wszystkie moje nie-Moxie Girlz |
![]() |
"Jeżeli liczby lalek nie usłyszę i zdjęć ich nie zobaczę, nie uwierzę" ;-) |
![]() |
Mattel i przyjaciele (nie tylko z sali sądowej ;-)) |
![]() |
Jest o czym pisać (gdyby tylko było więcej czasu i lepszy aparat...) |
![]() |
Pewnego dnia magja, to wszystko będzie Twoje! Kogo by tu następnym razem... (Propozycje? Piszcie!) |
Jak widzicie, choć ujawniałam się internetowo (do tej pory) jako kolekcjonerka Moxie Girlz, to mam jeszcze: Barbie (Superstar i nowsze), Bratz (asortyment wszelaki i bogaty: obok dorosłych Bratzek mam jeszcze: Babyz, Kidz (bardzo lubię!), Boyz, Ponyz), Steffi Love, praktycznie kompletne dwie serie Hi:Glamm, kilka porcelanek, "kabaczków" i no name'ów, troszkę kucyków-mikrusów, parę LPSów, "więcej niż jedną": Wee 3 Friends, My Scene, Monster High, LPSowe Blythe, po jednej: Sindy, Betty Tong, Petrze, Twilight Teens, Winx, Yummi-Land, Stacie Star Team, Diva Starz, Novi Stars, Ever After High, Moxie Teenz...
![]() |
Moxie Girlz: z tyłu NRFB, leżą od lewej: hybrydy ubraniowo/cielesne, Sophiny, Avery, Lexy. |
![]() |
"Kupy nikt nie ruszy". |
![]() |
Nóweczki (prawie lub wcale) "nie śmigane". |
Jak też widać cząstka jest NRFB, część wyjęta raz, duuuża część po innym (najczęściej) dziecięcym właścicielu. Sporo w ubraniach oryginalnych (zwłaszcza Moxie), ale sporo i OOAKów, w kwestiach zarówno ubraniowych jak i "cielesnych", a także kilka jeszcze nieożywionych trupów (tak, to ja kupiłam słynną pakę od Rudego Królika; do dziś żałuję radioaktywnej, a jak teraz na nie patrzę to i Superstarów, ale Kreejjjziii, którą wtedy pokochałam już mam).
Poza tym to, czego nie liczę i czego na zdjęciach brak: dużo dodatków (w tym drobnica typu walizki, kosmetyki, naczynia, jedzenie, okulary, a nawet discman ze słuchawkami), w tym wielkogabrytowe (miały być zamiast dioram): sceny, wybieg, lodowisko (większość prezenty, wręczane z komentarzem: "A ja myślałam, tak po zdjęciu sądząc, że będzie mniejsza/mniejsze"; lub ze względu na śmieszną cenę w porównaniu do ilości dodatków i sponsorowane przeze mnie oraz hasło: "Tablicowcy, nie wiecie, co posiadacie"), rowery, w tym tandem, a także motocykl, skuter i, byłabym zapomniała, dwa samochody, z których jeden nawet działa; trochę ubrań i (żałośnie) mało butów. No i TEN koń (a nawet dwa)! Gabaryty, firmy, serie - przeróżne. I mi się podobające (czasem awansem, przyznaję, bywa i tak).
Jakby ktoś jeszcze (po tym co wyżej widział i czego widokiem "napasły się jego oczy") pytał: nie, nie wymieniłam wszystkiego, ba - nawet wszystkiego nie sfotografowałam, ale tytułowowemu pytającemu pewna szczerość się ode mnie należy, po tylu latach. 200.