"[...] Muzeum Wyobraźni. Lecz nie takie, które pod tym terminem rozumiał Malraux. On widział w Muzeum Wyobraźni wszystkie najcenniejsze dzieła sztuki ze wszystkich kontynentów. Ja zaś rozumiem przez nie galerię moich ulubionych obrazów.
[...]
Kolekcjonowanie takiego zbioru, jak moje MW, zaczyna się od podróży po świecie i wstępowania do muzeów. Wędrowanie ich kilometrowymi szlakami jest monotonne, do momentu, gdy jakiś obraz zatrzyma cię, kiedy się tego najmniej spodziewasz. Stroisz przed nim i nie możesz odejść. I zaczynasz zakochiwać się, a on zakochuje się w tobie.
[...]
Za chwilę wejdziemy do mojego muzeum. Bilet już macie (...), będziemy razem kpić i płakać, i jeśli tylko nie pokłócimy się po drodze, pielgrzymka ta uczyni nas wspólnikami.
Namawiam do tego również tych, w których piersi sztuka nie zapaliła dotąd żadnych kadzideł. Przespacerujcie się po moim muzeum. Tak jak dla podróżnika trudy wędrówki są ceną jego namiętności, tak dla Was jedno czy drugie rozczarowanie będzie ceną zachwytu przy jednym choćby płótnie i być może wówczas pokochacie malarstwo. Te obrazy są tego warte. Opuści Was dziecko i zdradzi przyjaciel, ale ono potrafi być wierne.
[...]
Jeśli pokochacie je choćby odrobinę, pojawią się na Waszej drodze i już nigdy nie zabraknie Wam tych wzruszeń. Lewant zna pewna formułę, która po francusku brzmi: "Qui mange du caviar, Dieu lui donne toujours un peu du caviar". Waldemar Łysiak, MW (wyd. II), Kraków 1987, s. 10-12.
Pozazdrościłam magji poetyckości na blogu, a kojarzy mi się ona (między innymi) z ulubionym chyba pisarzem mojego Taty - Waldemarem Łysiakiem, a któż lepiej jak on wyjaśniłby ideę Muzeum Wyobraźni tak jak ja ją rozumiem?
Zapraszam zatem do mojego Muzeum Wyobraźni. Nie będzie tu najcenniejszych
lalek świata, co najwyżej kilka droższych egzemplarzy w gruncie rzeczy (dla
wielu) pospolitych zabawek, takich bez „labela”, czyli galeria moich wymarzonych
(więc w sumie i ulubionych) lalek.
Oczywiście ich kolekcjonowanie nie zaczyna się przez wzniosłą
iluminację, a przez podróż po linkach, blogach… po Waszych zbiorach. Wydaje
się to monotonne niewtajemniczonym, ale tylko tak trafia się, czasem niespodziewanie,
na lalkę, którą człowiek się zachwyci i nie może o niej zapomnieć, chcąc ją
mieć i już.
Dziś chciałabym Wam przedstawić moją, uzupełnioną wishlistę, Wam
towarzyszom moich blogowo-lalkowych zmagań, ale i tym, którzy może z przypadku
tu trafili. Może dzięki temu polubicie lalki, a i na nie i na ich zbieraczy/kolekcjonerów spojrzycie
innym okiem. Może zmieni to Was tak, że zaczniecie szukać sygnatur na swoich
"domowych" przyjaciółkach z dzieciństwa i pokochacie je jeszcze bardziej. Są tego warte, tak jak dla
wielu Sztuka, bo jak ona są wierne.
Dlaczego dziś? Powód pierwszy. Nie mam znośnych zdjęć lalek i za bardzo możliwości ich zrobienia, więc wykorzystam nieswoje, a do tego takie, które już mam w "ciele" bloga.
Powód drugi. Publikując tę wishlistę jakiś czas temu jako osobną na blogu stronę napisałam, że robię to "by kusić tzw. "los", by pojawiały się na aukcjach/w SH" - a podczas sprzątania znalazłam ostatnio karteczkę, której pierwszą wersję miałam w portfelu, który ukradziono mi lata temu, a na której spisałam sobie moje plany/marzenia na przyszłość. Nie widziałam jej "x" lat. Nie skłamię, gdy powiem, że bez odwoływania się do niej umiem/zrobiłam już/mam jakąś połowę spraw/rzeczy, które na niej te lata temu zamieściłam (mam kolegę, który ma tak rozpisane całe życie, uśmiałam się, że wymyśliłam to lata temu zupełnie bezwiednie i lepiej, bo bezletnio;-)). Coś podobnego mam z lalkami - często zdarza mi się widzieć taką czy inną u Was, szczerze się nią zachwycać, nieśmiało (nawet pisemnie) o niej pomarzyć... kilka dni, miesięcy, a ostatnio godzin... i taka lalka po prostu dla mnie (różnymi kanałami, ale) jest.
Co chciałam, a mimo, że nawet nie
umieszczałam, mam: Sindy od Pedigree, Fleur, Steffi Love starszego typu, Skelitę
z MH, Maddie Hatter z EAH, pudełkową Melrose MT.
A z mojej kartki? Mam porcelanową damę o jakiej marzyłam od osiemnastki, poznałam też trochę polski
język migowy, jechałam konno i umiem grać na gitarze jedną piosenkę.
Znalazłam też Kubie dziewczynę! Ale o tym innym razem.
Zatem do rzeczy:
0. buty: szukam łyżew do Bratz i balerinek do Moxie Girlz -> no szukam; mam biedną łyżwiarkę bez łyżew i Moxiaka bez jednej baleriny... ew. jakby ktoś miał te genialne buty od My Scenek... trzeba mi na Lexę; wyobraźcie sobie, że ostatnio myślałam, że wygrałam dodatkową parę, a tu mnie ktoś przebił w ostatniej sekundzie o 50 gr! Najlepiej jednak jak się o tym dowiedziałam - chcę płacić, a tu nie mogę znaleźć aukcji... bo jej nie wygrałam, bu...
1. (jakaś) BFC Ink., choć jak mnie znacie, wiecie, że preferuję ciemniejszą karnację i grzywki ;-) ale to się może zmienić... - to miało się zmienić... wypatrzyłam w kącie/rogu zdjęcia i to na telefonie! Kasię z tej serii, była pierwsza z pytaniem o nią, zanim zaklepałam wysyłkę, Friendka jechała już do kogoś innego; nie macie pojęcia jak mi było przykro, ja bym zatrzymała lalkę, jakby ktoś się o nią dopytywał i deklarował chęć kupna; może jednak brunetki są mi przeznaczone?od biedy bardzo podobna do nich Natalia Fashion Designer
2. (jakaś) Disney Animators, najchętniej któraś z: Bella, Śnieżka, Roszpunka!, Jasmina - po zastanowieniu i wizycie u Wioli z Dolliny Sindy dodaję do tej listy i Kopciuszka... Już coraz mniej mylą mi się z wytworami Zapfa i wiem dzięki Wam, że na to stopie trzeba szukać ich sygnatur.
3. Pocahontas, nie wiem od kogo to, ale wiem jaka mi się podoba (tu: 1,2,4,5 od lewej) - tak, takiej jeszcze nie mam, ale chyba przypadkowo zdybałam ostatnio inną Pokę, taką z włosami w uszach ;-)
Numer 4. w całości już nieaktualny. Ale jakby jaki trupek LIVkowy się trafił, nie pogardzę.
[źródło]
5. (jakiś) trupek Moxie Teenz - o trupku i to nawet bez peruki marzę i śnię, bo mam już Melrose bezperukową pudełkową, więc wiecie rozumiecie... a jakby Gavina rzucili... ech...
[źródło]
[źródło]
6. Bratz The Movie - seria, której dwie przedstawicielki znalazły się u mnie "przypadkowo" podczas skupowania ciałek pod głowy Moxie, obecnie chyba moja ulubiona Bratz; ostatnio rozwiązałam problem garderoby Yasmin - kupiłam tanio drugą w oryginalnej sukni i butach. Miałbym całą serię podstawową (4 lalki), ale przegapiłam Sashę na olxie... nie uwierzycie, ale była taka, w cenie dobrej, bez sukni, ale albo się spodobała laikowi, albo ktoś też lubi tę serię... Wypatruję, bo mam oryginalną suknię, która czeka na prawowitą właścicielkę, a w której kupiłam kiedyś inną Sashę. Nie wiecie jak rozpoznać:? ma artykułowane przedramiona i dłonie.
[źródło]
[źródło]Sharidan - lalka, sukienka
7. Barbie Fairytopia Magic of the Rainbow: Sunburst i Lumina - brakujące wróżki z serii. Mam już Glee. Przyszła do mnie
"przypadkowo" z Avery i choć nie chciałam jej początkowo, bardzo spodobał mi się jej
oryginalny pyszczek. Wiem, że chcę jej koleżanki do kompletu, ale pojawiają się
falami; ostatnio była taka fala, że były w sprzedaży całą paczką, ale już
zniknęła…
![]() |
| [źródło] [źródło] |
9. Młode Moxie Girlz, czyli Moxie Girlz "Friends" Mini Dolls: Neve, Amorie, Tally, Cameo.
10. Moxie Girlz - każdy "mold", którego nie mam (Bria, Jaylen, Sarai, Ida, Amberly, Merin] i w końcu jakiś Moxie Boyz!
A po jedenaste: dobrze czyli firmowo ubrana Storytime'ka, wszystkie Vi and Va, jakaś Barbie na moldzie Kira/Lea oraz nowym, jakaś Flavas, większa niż te co mam Bratz, i Meygana z Bratzillaz, coś z MH (Frankie?) i EAH (Hunter i Ashlyn!), a jak już myślę o dużych lalkach to American Girl, a jak o zagranicznych - Pony Parade od Chad Valley. Pięknie by też było mieć jakiegoś porządnego vintage Mattela i... szafę na to wszystko!
A jak już mowa o wysokich cenach, to kiedyś chciałabym zaprosić do siebie Philipa Coulsona od Hot Toys (a na razie w bliższej przyszłości AC/DC ;-) w wersji POP!) , ale dla niego musiałabym wybudować co najmniej dom.
![]() |
| [źródło] [źródło] |
10. Moxie Girlz - każdy "mold", którego nie mam (Bria, Jaylen, Sarai, Ida, Amberly, Merin] i w końcu jakiś Moxie Boyz!
A po jedenaste: dobrze czyli firmowo ubrana Storytime'ka, wszystkie Vi and Va, jakaś Barbie na moldzie Kira/Lea oraz nowym, jakaś Flavas, większa niż te co mam Bratz, i Meygana z Bratzillaz, coś z MH (Frankie?) i EAH (Hunter i Ashlyn!), a jak już myślę o dużych lalkach to American Girl, a jak o zagranicznych - Pony Parade od Chad Valley. Pięknie by też było mieć jakiegoś porządnego vintage Mattela i... szafę na to wszystko!
A jak już mowa o wysokich cenach, to kiedyś chciałabym zaprosić do siebie Philipa Coulsona od Hot Toys (a na razie w bliższej przyszłości AC/DC ;-) w wersji POP!) , ale dla niego musiałabym wybudować co najmniej dom.
Na podobiźnie lalkowej mojego tv crush kończę naszą wycieczkę - dziękuję Wam za wspólną wędrówkę po moim prywatnym Muzeum Wyobraźni, muzeum lalek.
Jeśli pokochacie je choćby odrobinę, pojawią
się na Waszej drodze i już nigdy nie zabraknie Wam tych wzruszeń. Lewant zna
pewna formułę, która po francusku brzmi: "Qui mange du caviar, Dieu lui
donne toujours un peu du caviar". Co znaczy: Kto lubi jeść kawior, temu Bóg zawsze ześle trochę kawioru. (WŁ: MW)
W co bardzo wierzę, co mi się spełnia i czego i sobie i Wam, drodzy lalkowicze,
nie tylko w kwestii lalek, życzę!










