Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bobas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bobas. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2015

My american childhood, czyli amerykańska Netossa (She-Ra Princess of Power) wprost z Polski

Moje "recyklingowanie" lalek tj. dawanie drugiego życia tym używanym nie zaczęło się kilka lat temu. Jak tak o tym myślę, pewnie zaczęło się nawet więcej niż 25 lat temu...
A było to tak. Mam niezbyt polskojęzyczną rodzinę w Ameryce - nasze relacje falują niczym sinusoida Krzyżanowskiego i w sumie niewiele mogę o nich powiedzieć w późnych latach 80. i wczesnych 90., bo byłam za mała. Ekscytujące (ponieważ lubię dostawać prezenty, obojętnie jakie, lubię tę przyjemność odkrywanej niespodzianki) wtedy było dla mnie to, że czasem przychodziły paczki, a w nich ubrania, zabawki. Oczywiście miałam mnóstwo kuzynostwa i je, jako starsze należało obdzielić lepszym... Ale byłam dzieckiem, które cieszyło się ze wszystkiego i nie chciało zbyt wiele (kiedy miałam okazję dostać nowych, amerykańskich! Barbie i Kena poprosiłam tylko o Kena, bo Barbie już miałam, używaną, po kuzynce). Do dziś pamiętam gdzie byłam i jaka była pogoda gdy dostaliśmy (dziś wiem, że kennerowskie) Truskawkowe Ciastko z jego domkiem, pachnące prawdziwą truskawką i do tego małe figurki innych postaci z tej bajki (teraz wiem, kto zacz i że bajka, wtedy często dostawało się coś o czym nie miało się pojęcia, a co to było, człowiek dowiaduje się dziś), były też (tak, dopiero teraz to wiem) Popplesy i Jem od Hasbro i lalki, których nie mogę sobie przypomnieć, ale z twarzy nie przypominały Barbie ani Jem. Mieliśmy też, hm... mamy całkiem pokaźną kolekcję figurek z animowanego He-Mana dziś już w stanie mocno zużytym, ale działa(ją)!, choć mają ponad 30 lat i przeżyły co najmniej czworo dzieci, a pięć-sześć to już na pewno. Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam ich zdjęcie na nostalgiczno-wspomnieniowej amerykańskiej stronie z podpisem mniej-więcej takim: Pamiętacie? Mieliście takie w dzieciństwie? pomyślałam: No pewnie, że tak, tak! Miałam zatem prawdziwie amerykańskie dzieciństwo i to w Polsce na przełomie lat 80. i 90. XX wieku.
Wśród wspomnianych He-Manów, jego antagonistów i protagonistów były i lalki - mattelowskie: księżniczka Adora czyli She-Ra oraz królowa Angella. Nie pamiętam już dziś, bo i nie mogę czy były nowe, a jeśli już prędzej She-Ra siostry (pamiętam, że miała większość dodatków i był też jakiś rozkładany komiks o porwaniu jakiegoś dziecka - być może była to wkładka do tej lalki, mówiąca o jej życiu - znalazłam taki w sieci, ale nie jestem pewna czy to ten; musiała być też jakaś wkładka ze zdjęciami i podpisami lalek, bo niby skąd nieznające angielskiego ani bajki o Księżniczce Mocy kilkulatki miałyby znać imiona swoich lalek ;-) znałyśmy He-Mana, ale nie przeszkodziło nam to w mariażu iście lucasowskim - z powodu naszej niewiedzy Adora była u nas zawsze żoną Adama, swego bliźniaka) niż moja Angella. Moja różowa Anielica była czesana tak poważnie, że aż tata musiał dwa razy sklejać jej głowę, bawiona tak wytrwale, że aż złazi z niej farba, a skrzydeł, które ma do dziś, nie może już zakładać, bo bolce mocujące się złamały. Jest od kilku lat przy moim łóżku, lalka starsza ode mnie o rok, którą pamiętam od zawsze.
Dzisiaj jednak nie o niej, a o lalce, której w życiu bym nie poznała, gdybym od ponad 25. lat nie "bawiła" się Angellą. Znalazłam ją wśród bobasków na lokalnym portalu i nie mogłam uwierzyć własnym oczom - patrzyłam bowiem na moją Angellę, ale AA! Ten mold jest tak unikalny, a zarazem taki sam dla wszystkich lalek z serii She-Ra Princess of Power, że nie sposób pomylić go z żadnym innym, nawet na kiepskim zdjęciu.
Netossa, bo o niej mowa, jest ekstremalnie (sami wiecie, przecież to AA) rzadką lalką, być może dlatego też, że była  jedyną ciemnoskórą bohaterką bajki o dzielnej Adorze! Jest też chyba jedyną bohaterką tej bajki, która swoje niezwykłe umiejętności łapania wrogów w zawieszone na plecach sieci, posiadła nie dzięki magii, lecz dzięki wytrwałemu treningowi... Naprawdę nie mogłam uwierzyć, że widzę ją i to jeszcze w części jej oryginalnego stroju (lalki z tej serii mają (na)malowane wysokie buty! i "strój kąpielowy" pod prawdziwymi ubrankami z materiału i materiałowo-plastikopodobnych tworzyw sztucznych) w Polsce. Może ktoś też miał tak jak ja amerykańskie dzieciństwo, a może kupił w SH, dziecko się pobawiło i poszło na sprzedaż? Nie wiem, wiem, że kontakt ze sprzedawcą był przemiły, a sama lalka kupiona za 3 złote (choć literalnie nie sama, dostałam do niej gratis bobaska Zapf) bardzo mnie ucieszyła przed niemiłymi badaniami. Lalka w bieli, błękicie i srebrze, o dziś wyglądających na zielone, a nie niebieskie włosach, okazała się moją równolatką, przynajmniej w sygnaturze - mold ten sam, ale mocowanie głowy inne; Angella i She-Ra jako lalki rok starsze (sygnowane datą 1984), mają ciało plastikowe odlane wraz z szyją, na którą nasadza się gumową głowę - mogą jedynie obracać ją na boki; Netossa może już kręcić głową kółka jak na rozgrzewce na wuefie - do szyi, "wklęsłej" w środku wsadzono przezroczysto-białą kulkę bez kotwiczki, jak w (niektórych? moja siostra takiego miała) Superstarach. Lalka była mało używana, do tego stopnia, że gumka utrzymująca spięte w warkocz włosy rozkruszyła się przy dotknięciu.
To naprawdę niesamowite, że ją mam! (I to z olx! Ostatnio prawie miałam stamtąd moje wymarzone BFC, ale osoba od której chciałam kupić sprzedała komuś innemu, choć byłam pierwsza w kolejce, mam tylko nadzieję, że którejś z Was!)
Wybaczcie kiepskie zdjęcie, pochodzi z dnia przybycia, bo Net została zapudełkowana. Lepsze i w pełni chwały, macie tutaj.
 W folii i taśmie.
 Widzę... nóżki? Niby zdjęcie spod lekarskiego gabinetu, ale żeby aż tak...
Bobasek Zapf i Netossa - ciekawe rodzeństwo z jednego... listu ;-)

UWAGA! Poszukiwana dobra dusza w Olsztynie! - znalazłam kolejną dżokejkę dla mojego Konia, niestety odbiór tylko w tym pięknym mieście... Dziękuję za UWAGĘ!

BONUS: PONIŻEJ MOJA LALKA Z DZIECIŃSTWA, ANGELLA. Niech patrzą zwłaszcza ewentualni kandydaci do mojej ręki, co robi z człowiekiem ponad 25. lat w moim towarzystwie;-)